Jak pokazują badania HBI Polska, w pierwszych sześciu miesiącach zarejestrowanych zostało blisko 151 tys. przedsiębiorstw. W tym samym czasie wykreślono z rejestru podmiotów gospodarki ponad 216 tys. firm. W efekcie ich liczba skurczyła się o 65 tysięcy. Powtarza się więc sytuacja z 2009 r., gdy przedsiębiorcy likwidowali więcej firm, niż tworzyli nowych. W efekcie liczba funkcjonujących przedsiębiorstw zmniejszyła się wtedy o 115 tys. – do 1 mln 674 tys.

Wówczas mieliśmy do czynienia z gwałtownym hamowaniem naszej gospodarki, które było spowodowane światowym kryzysem. – Obecnie gospodarka nie hamuje tak gwałtownie. Jest w niej jednak bardzo dużo niepewności, co zniechęca do zakładania firm – mówi Adam Antoniak, ekonomista BPH. Dodaje, że nowych przedsiębiorstw jest mniej, ponieważ zdecydowanie zmniejszyła się m.in. finansowa pomoc urzędów pracy w tworzeniu biznesu przez bezrobotnych. Potwierdzają to dane resortu pracy. W pierwszym półroczu pośredniaki wsparły tworzenie tylko 10 tys. firm. Była to liczba ponadtrzykrotnie mniejsza niż przed rokiem. – A wzrost liczby wyrejestrowanych firm może się wiązać z tym, że część z nich nie przetrwała, bo w poprzednich latach tworzono je czasem sztucznie, właśnie przy użyciu środków publicznych – ocenia dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

Zastrzega jednak, że ma to też dobre strony, bo każde doświadczenie we własnym biznesie może procentować w przyszłości lepszymi pomysłami w prowadzeniu działalności gospodarczej lub na etacie.

Eksperci są też zgodni, że część firm zaprzestała działalności, bo nie mogła sobie poradzić między innymi z rosnącymi zatorami płatniczymi lub nasilającą się konkurencją na rynku krajowym, ponieważ utrzymuje się słaba koniunktura na rynkach zagranicznych.

Zmniejszanie się liczby firm nie miało w tym roku istotnego wpływu na rynek pracy, bo dotyczyło na ogół mikroprzedsiębiorstw. – Część z nich związana była z samozatrudnieniem. Po ich likwidacji osoby w nich zatrudnione przechodziły często na etaty w firmach, z którymi współpracowały – twierdzi dr Starczewska-Krzysztoszek. Ale jeśli zmniejszanie się liczby firm będzie narastać, to w przyszłości rynek pracy może to boleśnie odczuć – tak jak to było w przeszłości. Między innymi z tego powodu w 2009 r. liczba bezrobotnych zwiększyła się aż o 400 tys.