Warszawa – Stavanger to kolejna nowa trasa, jaką uruchomi Wizz Air w Polsce. W tym roku węgierska linia już wystartowała z Poznania i Gdańska do Barcelony oraz z Gdańska do Stavanger i Arhus, dwóch skandynawskich centrów przemysłu naftowego i kampusów uniwersyteckich. Przewoźnik zwiększył też liczbę lotów z Katowic. Teraz zapowiada zwiększenie liczby maszyn operujących z Warszawy.

Lotniska kuszą

– Do bazy na lotnisku Fryderyka Chopina trafi czwarty samolot Airbus A320 – mówi Attila Dankovics, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w Wizz Air. I choć nowa maszyna przybędzie do stolicy na początku przyszłego roku, to i tak zapowiedź ta jest nie lada niespodzianką, gdyż przez ostatnie miesiące pomiędzy węgierską linią a warszawskim portem ostro iskrzyło.

Do eskalacji konfliktu doszło w kwietniu. WizzAir zaskoczył Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, które zarządza warszawskim portem, wypowiadając jego spółce serwisowej kontrakt na obsługę lądujących w stolicy Polski samolotów. Obecnie WizzAir zamiast przez Warsaw Airport Service jest obsługiwany przez litewski Baltic Ground Services. Zanosiło się na to, że władze stołecznego lotniska będą chciały odegrać się na Węgrach, gdy linia zechce uruchomić nowe trasy. Po tygodniach napięć po konflikcie nie ma już jednak śladu, a Dankovics otwarcie zapowiada dalsze zwiększanie zaangażowania w Warszawie.

Lotniczych ekspertów takie deklaracje dziwią, bo w ciągu kilku miesięcy ma ruszyć Modlin, najprawdopodobniej tańszy od Lotniska Chopina port, obsługujący pasażerów podróżujących z i do Warszawy. Dlaczego WizzAir stawia mimo wszystko na Okęcie? Przedstawiciele węgierskiej linii nie odpowiadają. Można się jednak domyślić, że za decyzjami kryje się atrakcyjna oferta handlowa ze strony portu.

Od przedstawicieli wielu linii lotniczych słychać, że negocjowanie z PPL w ostatnich miesiącach to czysta przyjemność, a przewoźnicy mogą liczyć na duże wsparcie finansowe m.in. przy promocji połączeń.

Więcej połączeń

Dzięki temu skrzydła rozwija m.in. Eurolot. – Tak jak powiedzieliśmy na początku wakacji, uruchamiając połączenia pomiędzy Gdańskiem a Krakowem i Wrocławiem, jesienią naszą siatkę wzbogacimy o kolejne połączenia – mówi Mariusz Dąbrowski, prezes spółki. Od października Szczecin dla pasażerów z Poznania będzie oddalony o zaledwie 90 minut lotu. Samoloty Eurolotu będą też kursować z Krakowa do Szczecina oraz z Rzeszowa do Wrocławia i Szczecina.

Otwarcie nowych tras zapowiada też irlandzki Ryanair. Od października uruchomi połączenia z Krakowa i Gdańska do Eindhoven.

– Jest to nasze pierwsze połączenie z Polski do Holandii – zaznacza Katarzyna Gaborec z Ryanair. Będzie też latał z Poznania do Barcelony, Rzymu Ciampino i Oslo Rygge, a od listopada z Katowic i Rzeszowa do Manchesteru.

Odbudowa po załamaniu

Nowe trasy uruchamiają nie tylko najwięksi przewoźnicy, ale też tacy, którzy w czasach kryzysu na rynku lotniczym zwijali działalność w Polsce. Przykładem jest Norwegian, który od listopada zacznie operować z Poznania do Oslo (Gardermoen).

Analityków nie dziwi rosnący ruch na polskim niebie. – Rynek przewozów pasażerskich w Polsce znajduje się obecnie w fazie odbudowy po załamaniu, do którego doszło na skutek światowego kryzysu gospodarczego – ocenia Katarzyna Krasnodębska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Dodaje, że przewozy zbliżają się obecnie do poziomu sprzed kryzysu. W pierwszym półroczu polskie lotniska obsłużyły już ponad 9 mln pasażerów – o ponad 600 tys. więcej niż rok temu.