Do transakcji dojdzie tuż przed wejściem w życie nowego systemu. Zgodnie z nim począwszy od 2013 roku nastąpi stopniowa eliminacja darmowych zezwoleń - aż do całkowitego przejścia na aukcje w roku 2020 - podaje  Bloomberg.

Firmy, które emitują mniej zanieczyszczeń od kwoty przyznanego im limitu, będą mogły sprzedać nadwyżki na rynku. Te zaś, które przekraczają limit, będą musiały kupić dodatkowe zezwolenia albo zapłacić grzywnę.

W okresie od 2008 do 2012 roku na handel emisjami przypadło w Unii łącznie 2,08 mld ton zanieczyszczeń. Ich największy emitent w Europie, którym są Niemcy, wyprodukowały w zeszłym roku 454 mln ton dwutlenku węgla (wobec przyznanego limitu 401 mln ton). Polska, trzeci największy emitent zanieczyszczeń, wyprodukowała 199 mln ton, czyli około 6 mln ton mniej od limitu.

Według unijnych regulacji przy przyznawaniu zezwoleń, które mogą być wystawiane na aukcjach, bierze się pod uwagę takie czynniki, jak dane o wcześniejszych emisjach, wielkości PKB na głowę mieszkańca oraz postęp dokonany na drodze redukcji zanieczyszczeń zgodnie z założeniami Protokołu z Kioto.

Komisja szacuje, że w 2013 roku na aukcje będzie wystawionych 60 proc. wszystkich uprawnień do emisji CO2. W nadchodzących latach proporcje te mają wzrastać. I tak w rok później wszystkie firmy użyteczności publicznej z Europy Zachodniej będą musiały kupować zezwolenia na aukcjach, podczas gdy producenci energii w naszym regionie tylko 30 proc. Ale w 2020 roku płatne będą wszystkie zezwolenia.