Unia Europejska ma pomysł na przełamanie oligopolu trzech amerykańskich agencji ratingowych. Pod koniec tego roku konsorcjum 25 czołowych banków europejskich założy nowy instytut analiz finansowych. Będzie on konkurował z agencjami Moody’s, Standard & Poor’s oraz Fitch w określaniu wyceny ryzyka kredytowego państw.

Jak ujawnił miesięcznik „Capital”, z inicjatywą wystąpił Markus Krall, ekspert monachijskiej agencji maklerskiej Roland Berger. Każdy z udziałowców nowej agencji ratingowej ma przekazać 10 mln euro. W ten sposób powstanie niezależna fundacja o kapitale 250 mln euro. Pomysł popierają tak poważni finansiści jak prezes Deutsche Banku Josef Ackermann.

Nowa agencja, która będzie miała charakter instytucji wyższej użyteczności, ma zacząć wydawać opinie już w drugim kwartale przyszłego. Na początek ratingi będą dotyczyły państw. Stopniowo zostaną one rozszerzone o banki, zaś od 2013 r. obejmą także spółki giełdowe i instrumenty finansowe.

Logika działania nowej instytucji będzie zupełnie odmienna od „trzech amerykańskich sióstr”. Te ostatnie są opłacane przez instytucje, która zamierzają wypuścić akcje bądź obligacje na rynek. To wielokrotnie rodziło podejrzenia o zbytnią pobłażliwość – do czasu wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r. Grecja, Irlandia i Portugalia miały najwyższą wycenę wiarygodności kredytowej (AAA). Dopiero później amerykańskie agencje gwałtownie obniżały wyceny kredytowe najbardziej zadłużonych państw, czasem nawet o cztery szczeble jednego dnia. Ostatnie takie posunięcie 7 lipca wobec Portugalii wywołało ostry protest Komisji Europejskiej.

Agencja budowana przez Kralla chce natomiast pobierać pieniądze od inwestorów, którzy interesują się zakupem nowych walorów. Deklaracje wydania na ten cel kilkuset milionów euro rocznie już złożyli najwięksi prywatni inwestorzy niemieccy.

Nowa agencja ma się też wyróżniać znacznie niższymi stawkami. O ile wycena przez Moody’s lub S&P akcji spółki notowanej w ramach frankfurckiego wskaźnika DAX zwykle kosztuje około miliona euro, europejska agencja ma pobierać mniej więcej połowę tej kwoty.

Jednak pomysłodawcy obawiają się, że jeśli instytucja będzie postrzegana jako zbyt powiązana z establishmentem politycznym Berlina, to straci wiarygodność. Dlatego swoją siedzibę może mieć w Szwajcarii. Nowa instytucja będzie docelowo zatrudniać około tysiąca specjalistów.

Kontrolowane bankructwo Grecji

Agencja Fitch jako pierwsza ogłosiła w piątek częściową niewypłacalność Grecji. To oznacza, że kraj nie wywiązuje się z obsługi części długu, natomiast utrzymuje regularną wypłatę należności posiadaczy pozostałych obligacji. Status kraju bankruta Grecja ma jednak zachować przez stosunkowo krótki czas potrzebny na przeprowadzenie operacji zamiany przez inwestorów bonów o krótszej zapadalności na walory długoterminowe bądź odsprzedania posiadanych obligacji po cenie o prawie 1/5 niższej niż nominalna. Zdaniem „Wall Street Journal” operacja obejmie łącznie aktywa warte 135 mld euro (na 350 mld euro łącznego długu Aten). W jej ramach prywatne banki stracą 26 mld euro inwestycji ulokowanych do tej pory w greckie obligacje.

Europejski Fundusz Stabilności Finansowej (EFSM) udzieli jednak gwarancji wypłacalności na nowe obligacje wyemitowane przez Grecję. Tylko pod takim warunkiem Europejski Bank Centralny (EBC) zgodził się na dalsze kredytowanie greckich banków pod zastaw bonów skarbowych Aten.

Wbrew obawom europejskich przywódców ogłoszenie niewypłacalności pierwszego w historii kraju strefy euro nie wywołało paniki na rynkach. Przeciwnie, indeksy europejskich giełd w piątek się umocniły.