Co roku najdalsze zakątki świata odwiedza 10 – 15 proc. osób więcej. Ale też ceny wyjazdów w biurach podróży systematycznie spadają – średnio o 5 – 10 proc. w zależności od kierunku. Nadal jednak biura podróży przegrywają z podróżowaniem na własną rękę, które jest o połowę tańsze od tego zorganizowanego. – Taka jest różnica na przykład przy wyjazdach organizowanych do Indii, Chin czy Tajlandii – zauważa Joanna Woroniecka z centrum rezerwacji Fru.pl.

Jeszcze mniej będzie nas kosztowała podróż, jeśli kilka miesięcy wcześniej zaczniemy śledzić fora internetowe, szukać tanich noclegów, dowiadywać się, gdzie i co najlepiej jeść, jakie są niedrogie środki transportu.

Niemniej są i takie kraje, do których trudno będzie samodzielnie zorganizować tani wyjazd. – Przykładem mogą być Malediwy, które mają bardzo wysokie ceny hoteli oraz drogie transfery na miejscu, więc nawet jeżeli uda nam się za niewielkie pieniądze lecieć do Male, stolicy, to potem wydatki mogą znacznie przerosnąć nasze oczekiwania – zauważa Łukasz Neska z Internetowego Centrum Podróży eSky.pl.

Do podróżowania na własną rękę turystów zachęca jednak też możliwość częstego zmieniania hoteli, co jest praktycznie niemożliwe, gdy udajemy się w podróż zorganizowaną przez touroperatora. Z raportu Fru.pl wynika, że aż 50 procent osób wyjeżdżających na 2-, 3-tygodniowy urlop do krajów azjatyckich zmienia podczas pobytu hotel średnio trzy razy. Dzieje się tak dlatego, że chcą aktywnie spędzać czas i zobaczyć możliwie najwięcej.