Przy zakupie auta w zależności od marki i modelu można liczyć na upust gotówkowy wynoszący od 3 do nawet 15 tys. zł. W porównaniu do obniżek, jakie towarzyszyły wyprzedaży rocznika 2010, to niewiele – wtedy upusty były dwa razy większe. Jednak na tle promocji, jakie importerzy aut organizują zwykle w połowie roku, obecne rabaty są wyjątkowo wysokie.

– Promocje mają nakręcić sprzedaż wśród klientów indywidualnych. Może mieć to związek ze spodziewanym osłabieniem popytu ze strony przedsiębiorców – dodaje Andrzej Halarewicz, szef JATO Dynamics w Polsce, firmy monitorującej światowy rynek motoryzacyjny.

W finansowych zachętach zdecydowanie wybijają się Renault, Fiat i Opel. Przy zakupie nowiutkiego opla corsy można otrzymać 4,5 tys. zł rabatu. W salonach Renault o 6 tys. zł przeceniono już Megane i Clio, a Lagunę nawet o 15 tys. zł.

To absolutny promocyjny rekord na rynku, choć po uwzględnieniu ostatecznej ceny uwagę przyciąga także promocja w Fiacie na Pandę. Przy kupnie tego modelu prosto z taśmy polskiej fabryki można otrzymać 7 tys. zł rabatu. Nowe grande punto czy punto evo kosztuje 5 tys. zł mniej, a bravo – 3 tys. zł mniej.

Rabaty gotówkowe to nie wszystko. Promocyjne kredyty, których nominalne oprocentowanie rozpoczyna się od 3 proc., czy dogodne rozłożenie spłat na dwa – trzy lata w równych ratach to tylko część z oferty.

Na razie do tego typu promocji ograniczają się marki ze stajni niemieckiego Volkswagena, a – pominąwszy limitowane wersje premium z ekstrawyposażeniem – także Toyota.

Jednak w przypadku akurat tych firm eksperci ubogą ofertę promocyjną wiążą z mającą już miejsce lub dopiero spodziewaną niską dostępnością modeli w salonach. Wystarczy przypomnieć, że na dostawę volkswagena passata trzeba czekać nawet pół roku.

Rafał Grzanecki, szef działu PR i komunikacji Fiat Auto Poland, przyznaje, że firmie zależy na zwiększeniu sprzedaży klientom indywidualnym. Jednak nie zgadza się z tezą o możliwym spadku zakupów aut ze strony firm.

Przypomina, że po zeszłorocznym boomie zakupowym ze strony firm faktycznie oczekiwano, że w tym roku rynek oprze się na kliencie indywidualnym. Ale sytuacja na rynku pokazuje, że jest inaczej. W kwietniu sprzedaż nowych aut popłynęła w równym stopniu kanałem flotowym i detalicznym.