Polska prasa jest już coraz powszechniej dostępna w wersji na iPada. Tak mozna czytać tygodniki „Polityka”, „Newsweek”, „Przekrój”, a nawet „Angorę”, dzienniki „Rzeczpospolita” i „Gazeta Wyborcza”, magazyny „Forbes”, „Male Man”, „Businessman” i „Brief”. Za kilka dni wystartuje też aplikacja „Dziennika Gazety Prawnej”.

Początkowo każdy nowy tytuł pojawiający się w AppStorze (sklepie z programami na produkty Apple, a więc na iPada i iPhone'a) czy sklepie Androida (sprzedającym programy np. na Samsung GalaxyTab, drugi najpopularniejszy w Polsce tablet) budził emocje i próby obliczenia, ilu to nowych czytelników można w ten sposób zdobyć. Jednak po początkowym wybuchu entuzjazmu nastroje opadły. „Newsweek” po czerech miesiącach od startu podał dane: sprzedaż wynosi średnio 700 egz. tygodniowo. „Polityka”, która ukazuje się także w wersji na Kindle'a, sprzedaje się według nieoficjalnych danych łącznie w granicach 2 tys. sztuk tygodniowo (z tego na iPadzie w 400 – 500 egz.).

Wydawca „Przekroju”, który zdecydował się na najbardziej rewolucyjny krok i wprowadził opłaty także za dostęp do swojej strony internetowej, po miesiącu od startu sprzedał 500 abonamentów rocznych i 2,5 tys. miesięcznych. Reszta tytułów nie ujawnia swoich wyników, ale z rankingów sklepu Apple wynika, że ich sprzedaż także sięga raczej setek niż tysięcy egzemplarzy.

– Na razie nie ma co liczyć na to, że sprzedaż na tablety czy inne urządzenia stanie się potężnym zastrzykiem finansowym dla wydawców – ocenia Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy. – To inwestycja długoterminowa, nie jesteśmy w stanie szacować, kiedy będzie widać jej efekty.

Maciej Hoffman: Kto teraz nie wejdzie w sprzedaż treści w sieci, ten prędzej czy później straci. to przyszłość tego rynku

Dyrektor IWP jednak dodaje: – Pewne jest, że kto dziś nie zaryzykuje, ten prędzej czy później straci. Nowe technologie zdominują media.

Amerykanie kupują w sieci

Dlatego polski rynek bacznie obserwuje Stany Zjednoczone. A stamtąd nadchodzą optymistyczne wieści. 65 proc. amerykańskich internautów płaci za treści w internecie – wynika z badań Pew Internet & American Life Project. To imponujący wynik, bo do niedawna, owszem, dwie trzecie amerykańskich internautów wydawało pieniądze w sieci, ale na zakupy w sklepach. Najwięcej powodów do zadowolenia mogą mieć branża muzyczna i producenci oprogramowania (za ich ofertę płaci po 33 proc. internautów), twórcy aplikacji na komórki i tablety (22 proc.), twórcy gier (19 proc.), a także wydawcy prasy. Do płacenia za newsy przyznaje się 18 proc. internautów.

W Polsce drgnęło

Te wyniki badań przywołują i powtarzają jak mantrę polscy wydawcy i dystrybutorzy z każdej branży. Są pewni: u nas nie jest tak dobrze, ale będzie, to tylko kwestia czasu. Także i nasze badania pokazują lekki wzrost przyzwolenia internautów na płatności za treści. Z badania „Radio internetowe i treści wideo w internecie” Gemiusa z marca 2009 r. wynikało, że tylko co dziesiąty internauta był gotowy płacić za wolne od reklam materiały wideo.

W badaniu zrealizowanym przez Gemius w 2010 r. odsetek ten wzrósł już do 17 proc. I choć są to tylko deklaracje, polskie serwisy z filmami i serialami VoD coraz odważniej poszerzają swoją płatną ofertę. W należącej do Polsatu internetowej telewizji Ipla lw ciagu roku liczba płatnych transakcji wzrosła aż o 300 procent. – Tyle że zysk z tych płatnych materiałów to wciąż ledwie mały procent w porównaniu z zyskami z reklam pokazywanych przy bezpłatnych nagraniach – przyznaje przedstawiciel jednego z dużych serwisów VoD.

Podobnie wygląda rynek polskich e-booków. Wprawdzie coraz więcej wydawców inwestuje w licencje na nowe pola eksploatacji (jako e-booki wydano ponad 7 tys. tytułów) oraz w aplikacje pozwalające je czytać na tabletach, a nawet sprowadza do Polski czytniki, to na e-książki w ubiegłym roku Polacy wydali według szacunków góra 11 – 12 mln zł. Cały rynek książek jest wart jest 2 mld zł.

Jeszcze słabsze zyski ze sprzedaży w sieci mają wydawcy prasowi. Łącznie 42 tytuły dzienników monitorowane przez Związek Kontroli Dystrybucji Prasy w marcu tego roku sprzedawały dziennie zaledwie 26,7 tys. swoich e-wydań. Sprzedaż papierowa w tym samym czasie to łącznie ponad 2 mln egz. Taka dystrybucja e-wydań jest dziś znaczną wartością tylko dla dwóch dzienników: „DGP” (sprzedaż średnio 8,8 tys. egz. dziennie) i „Rzeczpospolitej” (6,6 tys. egz.).

Zarobek na sprzedaży pojedynczych materiałów (archiwalnych czy z najnowszych wydań), jaki proponują tygodnik „Wprost”, „Rzeczpospolita” czy „Gazeta Wyborcza”, także daje ich właścicielom mikroskopijne zyski. Wyborcza.biz podliczyła, że „Rzeczpospolita” zarobiła w ubiegłym roku na treściach w sieci maksymalnie 59 tys. zł.