Najłatwiej jest kupić mieszkanie w stolicy Górnego Śląska. – Tam cena metra kwadratowego mieszkania jest tylko o 36 proc. wyższa niż średnia płaca w województwie – mówi Marek Nienałtowski z Domu Kredytowego Notus.

Niskie ceny mieszkań przy stosunkowo wysokich zarobkach (średnia płaca na Górnym Śląsku przekracza 3,7 tys. zł) powodują także, że w Katowicach obsługa kredytu na zakup mieszkania stanowi najmniejsze wyrzeczenie. Indeks obciążenia hipotecznego (IOH), obliczany przez Dom Kredytowy Notus, wynosi w aglomeracji katowickiej 28 proc.

28 proc. dochodu na ratę

Oznacza to, że dwuosobowa rodzina, której pensje są równe średniej w regionie, wydaje na obsługę 30-letniego kredytu na kupno mieszkania o powierzchni 55 mkw. tylko 28 proc. swoich dochodów. Stosunkowo nieuciążliwa jest także obsługa kredytu na zakup mieszkania w Szczecinie. Tam IOH nieznacznie przekracza 33 proc. Gorsza pozycja Szczecina w stosunku do Katowic bierze się z niższej płacy w woj. zachodniopomorskim (mieszkańcy tego regionu zarabiają o prawie 600 zł mniej niż na Górnym Śląsku), bo ceny mieszkań są tam równie niskie.

Zaskakująca Warszawa

– Prawdziwym zaskoczeniem jest wysoka pozycja Warszawy w naszym zestawieniu. Nieruchomości w stolicy są najdroższe w Polsce, bo średnia cena wynosi prawie 8 tys. zł za metr, ale jednocześnie najwyższe są też zarobki. Średnia dla woj. mazowieckiego wynosi prawie 4,7 tys. zł miesięcznie – mówi Marek Nienałtowski.

Indeks obciążenia hipotecznego w stolicy wynosi niewiele ponad 35 proc. i wśród największych miast Warszawa jest na 3. miejscu w Polsce pod względem dostępności mieszkań.

Jedną z przyczyn, dla których obsługa kredytów na zakup mieszkania jest stosunkowo nieuciążliwa, jest to, że pensje na Mazowszu szybka rosną. Od września 2010 r., kiedy Notus rozpoczął wyliczanie IOH, przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w tym województwie o 12,5 proc., czyli najbardziej ze wszystkich analizowanych województw.

Na drugim końcu listy znajduje się Kraków. Zakup mieszkania w tym mieście wiąże się z największymi wyrzeczeniami w skali kraju. Indeks obciążenia hipotecznego wynosi tam ponad 42 proc. Ceny nieruchomości w starej stolicy należą do najwyższych w kraju (prawie 7 tys. zł za metr), tymczasem zarobki w województwie małopolskim należą do najniższych w Polsce (średnio 3,37 tys. zł). Niekorzystne relacje cen nieruchomości do płac utrzymują się też w Poznaniu, we Wrocławiu i Trójmieście (IOH 38 – 40 proc).

Pozorne pogorszenie

Z danych firmy Notus wynika, że w pierwszym kwartale tego roku w większości miast relacje cen nieruchomości do płacy się pogorszyły. Także wskaźnik wyliczany dla całego kraju podskoczył na koniec I kw. do 36,57, czyli o 1,34 pkt proc. w stosunku do końca 2010 r.

Jednak analitycy Notusa uspokajają – to pogorszenie jedynie pozorne.

– Dane za ostatni miesiąc ubiegłego roku zostały mocno zniekształcone na skutek jednorazowego silnego wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw – mówi Marek Nienałtowski z DK Notus.

Pod koniec roku wiele firm wypłaca bowiem nagrody roczne i dodatkowe świadczenia socjalne, co spowodowało, że wynagrodzenia pod koniec ub.r. okazały się dużo wyższe niż te wypłacane obecnie.

Jeśli zaś porównać dane za I kw. 2011 roku do III kw. 2010 roku, widać spadek indeksu obciążenia hipotecznego.

Do obliczania indeksu przyjęto wysokość średnich płac w poszczególnych województwach, które wylicza Główny Urząd Statystyczny. Natomiast ceny nieruchomości w poszczególnych regionach pochodzą z informacji zebranych przez redNet Consulting, która zajmuje się analizowaniem polskiego rynku nieruchomości.