Na ujemne saldo rachunku bieżącego wpływ miała znaczna –715 mln euro– nadwyżka importu nad eksportem. W marcu zagraniczni kontrahenci nabyli od polskich firm towary za 11,2 mld euro – czyli o 4,7 proc. więcej niż przed rokiem, a my kupiliśmy od nich za ponad 11,8 mld euro – o 7,2 proc. więcej niż przed rokiem. – Na ujemne saldo największy wpływ ma to, że na rynkach drożeją produkty, które sprowadzamy do Polski, zwłaszcza surowce. A wzrost cen produktów, które eksportujemy, samochodów, maszyn i urządzeń, nie jest już tak wysoki – tłumaczy Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku. Jego zdaniem stabilizacja kursu złotego na poziomie poniżej 4 zł za euro była przy tym bez znaczenia. – Na rynkach surowcowych widzimy spadki cen, co powinno wpłynąć na spadek cen produktów importowanych. A poprawa koniunktury u głównych partnerów handlowych, Niemców i Francuzów, powinna przełożyć się na wzrost eksportu – przekonuje. To oznacza, że wkrótce saldo obrotów towarowych powinno się poprawić.

NBP podał też, że saldo zagranicznych inwestycji w Polsce przekroczyło 6,6 mld euro, na co złożyło się 3,6 mld euro zobowiązań polskich podmiotów wobec zagranicznych, 1,8 mld euro inwestycji portfelowych i 1,4 mld euro inwestycji bezpośrednich. W opinii Rafała Baniaka, wiceministra gospodarki, w całym roku napływ inwestycji bezpośrednich może sięgnąć 11 mld euro. W I kwartale już wyniosły ponad 4,4 mld euro i przekroczyły 40 proc. kwoty prognozowanej przez resort gospodarki.