Po pierwszym kwartale 2011 r. ekonomiści Coface, międzynarodowej firmy ubezpieczającej i finansującej transakcje wymiany handlowej, podnieśli tegoroczną prognozę wzrostu gospodarczego Polski z 3,7 proc. do 4 – 4,1 proc. – Oprócz Polski w czołówce europejskich wzrostów PKB będą Czechy, Słowacja i Estonia – mówi Maciej Drowanowski, wiceprezes Coface Poland. Z poważnych problemów wychodzą również Rumunia, Węgry i Bułgaria, choć jeszcze daleko tym krajom do szybkiej ścieżki wzrostu.

Ekonomiści dokonali oceny sytuacji gospodarczej w 156 krajach. Na tej podstawie skorygowali prognozę wzrostu na ten rok dla świata o 0,2 pkt proc. – do 3,2 proc. (w 2010 r. światowa gospodarka osiągnęła 4,2 proc. wzrost.) PKB krajów rozwiniętych ma w tym roku wzrosnąć o 1,7 proc., a wschodzących, także Polski, o 5,6 proc.

– Na spowolnienie wpłyną problemy, z jakimi zmaga się kilka krajów Europy, oraz zacieśnianie polityki fiskalnej w całej UE. Kraje Azji i Ameryki Południowej również spowalniają rozwój w obawie przed bańkami spekulacyjnymi – tłumaczy Katarzyna Kompowska, prezes Coface Poland. I dodaje, że Polski to nie powinno dotknąć. Tak jak w ubiegłym roku jednym z głównych filarów wzrostu będzie popyt wewnętrzny.

Nasze przedsiębiorstwa coraz lepiej radzą sobie z kryzysami. Świadczy o tym liczba upadłości. Podczas poprzedniego kryzysu 2001 – 2003 z rynku zniknęło 5,3 tys. przedsiębiorstw, a w ostatnich dwóch latach 1,3 tys.

To wiara w siłę naszej konsumpcji oraz kondycję polskich przedsiębiorstw spowodowała, że przez cały okres kryzysu w latach 2009 – 2010 Polska utrzymała rating, czyli ocenę wiarygodności przyznaną przez firmę, na poziomie A3. Byliśmy pod tym względem jednym z nielicznych państw regionu.