Dziś numerem jeden z 23-proc. udziałem w rynku pod względem spalania biomasy jest francuski koncern EdF, do którego należy Elektrownia Rybnik. W 2010 r. EdF wytworzył z niej 1,32 TWh, spalając ponad 900 tys. ton tego surowca. Pozwoliło to na zredukowanie emisji CO2 o 1,3 mln ton.

W ciągu dwóch lat Francuzów prześcigną inni Francuzi. GdF Suez, który jest właścicielem Elektrowni Połaniec, poinformował wczoraj, że sukcesem zakończył się pierwszy etap budowy największego na świecie bloku energetycznego opalanego jedynie biomasą o mocy 205 MW za 1 mld zł. GdF już dziś spala w połanieckich kotłach biomasę razem z węglem, zużywając 760 tys. ton surowca rocznie. W 2013 r., kiedy nowy blok będzie już pracował na pełnych obrotach, zużycie zielonego paliwa podskoczy do 1,3 mln ton rocznie.

– Nasz zielony blok planujemy uruchomić w grudniu 2012 r. – mówi Robert Zadora, wiceprezes GDF Suez Energia Polska.

Francuzom po piętach deptać będzie Tauron. Jego elektrownie spalają 540 tys. ton biomasy rocznie. Zużycie wystrzeli, gdy w Elektrowni Jaworzno zostanie oddany do użytku blok napędzany w 100 proc. biomasą o mocy 50 MW. Do jego pracy potrzeba będzie 360 tys. ton biomasy rocznie. Blok zacznie pracę w połowie 2013 r. O kolejne 110 tys. ton biomasy rocznie urośnie zużycie tego paliwa w Tauronie, gdy Elektrownia Stalowa Wola ukończy modernizację kotła o mocy 20 MW.

W ślady największych chce pójść Enea. Elektrowna Kozienice w 2010 r. zużyła 176 tys. ton zielonego paliwa, ale jego zużycie może się gwałtownie zwiększyć. Spółka nie wyklucza zmiany paliwa w trzech najstarszych blokach elektrowni. – Kończą się ich okresy eksploatacyjne. Musimy zdecydować, czy przedłużać je o dodatkowe 15 lat, a jeśli tak, to jakim paliwem będziemy je opalać. Rozważamy biomasę – mówi „DGP” szef Enei. Decyzje zapadną w ciągu najbliższych 10 miesięcy.

Jeszcze w tym roku w Elektrowni Ostrołęka nowy kocioł napędzany biomasą uruchomi Energa. Częściowo biomasą napędzany będzie nowy węglowy blok o mocy 1000 MW. – Przewidujemy, iż w najbliższych latach więcej będziemy wydawać na biomasę niż na węgiel – mówi Beata Ostrowska, rzecznik Energi.

Profesor Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej boom na energetykę napędzaną biomasą tłumaczy względami finansowymi. – Polski rząd dopłaca producentowi 1 MWh energii z biomasy nawet 460 zł, dlatego stopa zwrotu z takiej inwestycji przekracza nieraz sto kilkanaście procent – mówi ekspert. – Stosunkowo prosty i tani jest także proces dostosowania bloku węglowego do współspalania 10-proc. domieszki biomasy – dodaje.

Według niego interesu elektrowniom nie psują nawet wysokie ceny zielonego surowca, za który trzeba zapłacić nawet kilkadziesiąt procent więcej niż za węgiel.