Nawet 63 mln litrów polskiej wódki trafi w tym roku na stoły zagranicznych konsumentów. To oznacza, że w ciągu pięciu lat eksport sztandarowego polskiego alkoholu zwiększy się dwukrotnie. Sobieski w Indiach. Wyborowa i Belvedere w Chinach. W Japonii tradycyjnie Chopin, Żubrówka w Wietnamie i Kambodży, a Absolwent w Libanie i Afryce – produkowana w Polsce wódka trafia na stoły mieszkańców coraz bardziej egzotycznych zakątków.
Publikacja: 9 maja 2011, 03:00 Aktualizacja: 9 maja 2011, 14:28
Tylko w pierwszym kwartale tego roku jej eksport wzrósł o 6,5 proc., a w ostatnich pięciu latach ponaddwukrotnie. Polskie gorzelnie muszą upijać zagranicznych konsumentów, aby nie dostać finansowego kaca – krajowe spożycie wódki spadło w ciągu dwóch ostatnich lat aż o 10 proc.
W ubiegłym roku wyeksportowaliśmy 52,2 mln litrów wódki. W 2011 r. – zdaniem przedstawicieli koncernów monopolowych – może to być nawet 63 mln litrów. Zdecydowana większość tego alkoholu rozleje się po krajach Unii Europejskiej i w USA. Jednak największe nadzieje producenci wiążą z rynkami azjatyckimi. Wyborowa już dzisiaj jest drugą najchętniej kupowaną w Chinach importowaną marką wódki. – A w najlepszych restauracjach za Wielkim Murem serwuje się głównie naszą Belvedere – mówi Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.
Państwo Środka ma tak ogromny potencjał alkoholowy, że niektóre polskie koncerny już myślą o uruchomieniu tam fabryk. Otwarcie przyznaje to między innymi Grupa Sobieski, która chce docelowo mieć zakład także w Indiach. Dziś eksportuje na tamtejsze rynki Krupnik i Starogardzką. W tym roku tylko do Chin zamierza sprzedać 900 tys. litrów swoich sztandarowych produktów.
Zdaniem ekspertów najmocniejszą stroną polskiej wódki w oczach samych azjatów jest jej... moc. – W powszechnym przekonaniu na Dalekim Wschodzie pije się tylko słabe trunki, tymczasem wiele tamtejszych lokalnych produktów zawiera nawet 50 – 60 proc. alkoholu. Wódka także zaliczana jest do grupy mocnych alkoholi i do tego jeszcze pochodzi z importu. To duży atut, ponieważ np. Wietnamczycy cierpią na bardzo mały wybór alkoholi zagranicznych – wylicza Wiwała.
Wietnamską niszę alkoholową dostrzegł już Polmos Białystok, który w ubiegłym roku wprowadził na tamtejszy rynek Żubrówkę. Poszedł za ciosem i od razu zaserwował ją także mieszkańcom Kambodży, Laosu, Japonii i Tajwanu. – Ruszyliśmy również na podbój Libanu i Afryki – zdradza Henryk Wnorowski, prezes zarządu i dyrektor generalny Polmosu Białystok.
Azjatycka i afrykańska ekspansja byłyby trudniejsze, gdyby nie popularność, jaką polska czysta zdobyła najpierw w Europie. Pierwszym ważnym przystankiem w jej drodze na zagraniczne rynki było uzyskanie wyłącznego prawa do posługiwania się oznaczeniem „Polska Wódka”. Dziś szczególnie chętnie piją ją Francuzi, Włosi, Niemcy i Brytyjczycy. Może za kilka lat polskie koncerny monopolowe, w ramach kolejnego kroku na drodze ekspansji, zaserwują im wódkę z ryżu produkowaną w zakładach na Dalekim Wschodzie.
Produkcja czystej wódki w Polsce w I kwartale tego roku była o 6,2 proc. większa niż przed rokiem. To zaskakujący wynik, wziąwszy pod uwagę fakt, że w tym samym okresie – jak wynika z danych firmy Nielsen – konsumpcja mocnych alkoholi spadła o 6,5 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Niespodziewany wzrost produkcji wynika przede wszystkim z rosnącego zapotrzebowania na Polską wódkę za granicą. W końcówce ub. roku producenci nie byli w stanie go zaspokoić i teraz nadrabiają straty.
W IV kwartale 2010 r. wyprodukowano 52,9 mln litrów surowego spirytusu, o 40 proc. mniej niż rok wcześniej. W tym czasie produkcja wódki wzrosła, ale zaledwie o 1 proc. – do 75,8 mln litrów. – Zbyt mało, aby producenci mogli sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu z rynków zachodnich – tłumaczy Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. Dodaje, że w I kwartale koncerny spirytusowe ruszyły z eksportową ofensywą, stąd tak dobry wynik za ten okres. Cały rok może się okazać jeszcze lepszy. – W ubiegłym roku wyeksportowaliśmy 52 mln litrów wódki. W tym roku liczymy na 20-proc. wzrost – mówi Wiwała.
Hitami na zagranicznych rynkach są zwłaszcza marki Sobieski, Żubrówka i Wyborowa. – W 2010 r. tylko Sobieski Vodka wygenerował sprzedaż poza krajem w ilości ponad 16 mln litrów. W tym roku spodziewamy się dwucyfrowego wzrostu w procentach – mówi Krzysztof Tryliński, dyrektor generalny Grupy Sobieski, której produkty są obecne już na ponad 60 rynkach.
Nadal największym odbiorcą polskiej wódki spoza krajów europejskich są Stany Zjednoczone. W ubiegłym roku do tego kraju wyeksportowaliśmy wódkę o wartości 11,8 mln euro, co daje tamtejszemu rynkowi drugie miejsce po krajach starej Unii. Jak przewiduje Sobieski, w tym roku po raz pierwszy w historii na amerykańskim rynku sprzeda ponad 10 mln litrów wódki tej marki, czyli więcej niż w Polsce. – Dobre wyniki odnotowujemy we Francji, znacznie przyspieszyła także sprzedaż w Hiszpanii – wylicza Tryliński.
Rynek amerykański podbija też CEDC z marką Żubrówka. By podnieść tamtejszą sprzedaż, firma zdecydowała się nawet zmienić nazwę na „ŻU” – prostszą dla obcojęzycznego konsumenta. Żubrówka w nowej wersji trafiła już także na rynki kanadyjski i japoński.
– Polska wódka mogłaby zdobyć na świecie taką samą pozycję jak szkocka whiskey. Problem w tym, że w jej promowanie nie angażuje się państwo – mówią zgodnie producenci alkoholu. Dlatego muszą działać na własną rękę i trzeba przyznać, że robią to z dużymi sukcesami. Wyborowa, która u nas jeszcze niedawno postrzegana była jako jedna z pospolitszych wódek, za granicą jest klasyfikowana jako produkt premium. Trafia na stoły mieszkańców aż 90 krajów. – 30 proc. naszych obrotów generowane jest poza granicami Polski, a trzema największymi rynkami eksportowymi są Włochy, Meksyk i Francja – wylicza Lidia Kłosowska z Wyborowej SA.
1: Kwinto z IP: 195.205.245.* (2011-05-09 20:56)
Polska wódka mogłaby zdobyć na świecie taką samą pozycję jak szkocka whiskey. Problem w tym, że w jej promowanie nie angażuje się państwo - święta racja ...
W Polsce nie umiemy promować niczego poza katolicyzmem i duma narodową co nie jest do końca złe jednak niewystarczające na skale światową.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.









