Według analityków fundusze tworzą sobie poduszkę płynnościową przed zmniejszeniem napływu składek.

W kwietniu OFE dostały z ZUS ponad 2 mld zł. Na ich konta wpłynęły też pieniądze z odsetek od obligacji skarbowych i ze sprzedaży BZ WBK w ramach wezwania. Niewielką część – kilkaset mln zł – wydały na zakupy akcji. Większość pieniędzy trafiła na depozyty, w bankach fundusze mają 8,8 mld zł – o ponad 1,9 mld zł więcej niż na koniec marca. To jeden z najwyższych poziomów w historii.

Czemu wstrzymują zakupy? – Części pieniędzy nie zdążyły wydać. Największy kwietniowy przelew z ZUS na 1,44 mld zł wypłynął 27 kwietnia, czyli zaksięgowany został w ostatnim dniu miesiąca – mówi Grzegorz Chłopek, wiceprezes ING PTE.

Część zarządzających tłumaczy, że odkładają gotówkę na ciekawe inwestycje – np. BGŻ. – Choć na akcje banku pójdzie pewnie w sumie z pół miliarda, bo transza dla instytucji nie jest duża – mówi jeden z zarządzających.

Analitycy przypuszczają jednak, że fundusze tworzą sobie płynnościową poduszkę bezpieczeństwa, bo wkrótce dostaną dużo niższe składki. Od maja do OFE ma trafiać 2,3 proc. zamiast 7,3 proc. naszych pensji. Za to już od początku miesiąca podniesiono im limit inwestowania w akcje – z 40 do 42,5 proc. aktywów. Z ankiety, którą przeprowadziliśmy w połowie kwietnia, wynikało, że większość OFE chce na giełdzie lokować więcej.

– Z reguły, gdy depozyty rosły, oznaczało to, że OFE szykują się na poważniejsze zakupy i widzą na horyzoncie ciekawe okazje – mówi Roland Paszkiewicz z CDM Pekao. Jego zdaniem takich okazji teraz nie widać. – Dlatego sądzę, że OFE wstrzymały inwestycje i zwiększyły depozyty, by mieć zapas płynności – dodaje.

Na koniec kwietnia OFE miały 87,6 mld zł ulokowane w akcjach i ok. 121 mld zł w obligacjach. Tych ostatnich w kwietniu nie kupowały w ogóle.