Według Pawła Puchalskiego, szefa analityków BZ WBK, na umowie obu grup najbardziej zyskuje platforma n, bo do tej pory brakowało jej w ofercie najbardziej popularnych stacji konkurencji na czele z ogólnopolskim Polsatem. Abonenci platformy n uzyskali dostęp do kanałów Polsatu. Oferta Cyfrowego Polsatu poszerzyła się dzięki temu do 11 stacji, po przyłączeniu TVN HD, TVN HD+1 i TVN CNBC i Religia.tv. Znacznie więcej zyskuje platforma n, w ofercie której dzięki umowie znalazło się aż 8 kanałów Grupy Polsat, na czele z Polsatem.

Zdaniem ekspertów umowa będzie mieć duże znaczenie dla sytuacji na rynku, bo umocni platformę n i utrudni walkę o rynek Cyfrze+ oraz Telekomunikacji Polskiej. Puchalski dodaje, że pokazuje ona kierunek, w jakim zmierza polski rynek płatnej telewizji.

– To koniec pewnej ery. Fakt, że platformy dzielą się swoimi srebrami rodowymi, oznacza, że rynek jest już naprawdę nasycony i każdy będzie oferował to samo. Nieuchronnie idziemy w tym kierunku – komentuje Paweł Puchalski.

Liczba kanałów, jakie platformy zostawiają sobie na wyłączność, spada. W ubiegłym roku Cyfrowy Polsat podpisał podobną umową z Cyfrą+, na mocy której klienci tej ostatniej dostali programy Polsatu. Nadawca pozostawił sobie na wyłączność kanały sportowe, a Cyfra – programy Canal+. W umowie z TVN jest podobnie. Cyfrowy Polsat zachowuje wyłączność na kanały Polsat Sport, a Grupa TVN nie oddała m.in. nSport i nFilm.

Analitycy podkreślają, że rynek płatnej telewizji zbliża się do punktu, w którym jest rynek telefonii komórkowej – całkowitego nasycenia. Na koniec ubiegłego roku z usług platform satelitarnych korzystało ponad 6,2 mln gospodarstw domowych. Razem z ponad 4,5 mln klientów operatorów kablowych, płatną telewizję w Polsce ma blisko 11 mln gospodarstw domowych. Daje to blisko 84-proc. nasycenie rynku. A gdy nie ma już pola do wzrostu, oferta operatorów mocno się do siebie upodabnia. Jedynym sposobem walki o klientów staje się coraz niższa cena.

– Jeśli za chwilę wszyscy będą oferować to samo, to operatorzy mogą próbować wyróżniać się tym, kto zaoferuje to samo, ale taniej – mówi Paweł Puchalski. A to może prowadzić do wojny cenowej. Dobrej dla klientów, ale gorszej dla wyników spółek.