Stress testy obejmą „szerokie spektrum europejskich banków, skupiających ponad 60 proc. wszystkich aktywów bankowych w Unii Europejskiej” – oświadczył dzisiaj Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (European Banking Authority, EBA), na którym spoczywa obowiązek zbadania finansowej kondycji kredytodawców na naszym kontynencie. EBA nie przedstawił listy banków, chociaż na początku marca obiecał, że uczyni to dzisiaj. 

W zeszłym roku badaniom poddano 91 banków. Z wcześniejszych dokumentów, do których dotarła agencja Bloomberg wynika, że teraz sprawdzanych będzie 88 banków. Nie było wśród nich irlandzkiego banku Anglo Irish Bank, którego upadek podczas kryzysu finansowego przyczynił się do tego, że Irlandia musiała szukać pomocy finansowej za granicą.

Sprawa spoczywa w gestii narodowych regulatorów i jest wielce prawdopodobne, że jeden lub dwóch regulatorów jeszcze nie przekazało swojego stanowiska w EBA – sądzi Simon Gleeson, prawnik wyspecjalizowany w regulacjach finansowych z kancelarii Clifford Chance w Londynie.

Zeszłoroczne stress testy w UE były krytykowane za przyjęcie zbyt łagodnych kryteriów. Regulatorzy wskazali bowiem bankom, że potrzebują one jedynie 3,5 mld euro dodatkowego kapitału, co stanowiło zaledwie jedną dziesiątą kwoty, o której mówili analitycy. Nie brano także pod uwagę skutków kryzysu zadłużeniowego w krajach strefy euro.