Operację przeprowadzono w dwóch fazach: pierwszą transzę w wysokości 5 bln jenów uruchomiano z samego rana, drugą – po pojawieniu się doniesień o zwiększeniu przecieków radioaktywnych – relacjonuje serwis BBC.

W poniedziałek japoński bank centralny wprowadził do systemu finansowego 15 bln jenów (184 mld dolarów). Mimo to dzisiaj tokijska giełda wystartowała ze spadkiem poniżej 14 proc., kończąc wtorkową sesję o 10,6 proc. poniżej otwarcia.

Rząd japoński podkreśla, że spadki na giełdzie mają charakter tymczasowy. „Produkcja w Japonii i jej gospodarczy potencjał nie ucierpiały” – zapewniał po posiedzeniu japońskiego gabinetu Kaoru Yosano, minister gospodarki – „Sądzę, że zamieszanie na rynkach wkrótce się uspokoi”.

Poniedziałkowa interwencja Bank of Japan (BOJ) była największą tego typu operacją finansową przeprowadzoną kiedykolwiek jednorazowo przez bank centralny. Analitycy już szacują, że odbudowa Japonii po podwójnym kataklizmie – trzęsieniu ziemi i tsunami – będzie kosztować setki miliardów dolarów.

“Z powodu katastrofy Japonia będzie biedniejsza" – mówi Peter Morici, profesor University of Maryland  - „Odbudowa kraju przetrzebi jego bogactwo”.

Japońska gospodarka dopiero zaczęła się wychodzić na prostą po długim okresie stagnacji i recesji. W zeszłym miesiącu Chiny wyprzedziły Japonię pod względem wielkości PKB, zajmując drugie miejsce na świecie. Aby przyczynić się do stymulowania wzrostu BOJ od lat utrzymuje stopy procentowe na poziomie bliskim zeru. W poniedziałek dziewięcioosobowa rada banku zdecydowała o zachowaniu identycznych kosztów kredytu.