Ponadto eurodeputowani po raz kolejny skrytykowali we wtorek Komisję Europejską za to, że wbrew apelowi PE sprzed 2,5 roku nie przeprowadziła własnej oceny wpływu na środowisko Gazociągu Północnego (Nord Stream) z Rosji do Niemiec, którego budowa trwa na Bałtyku.

"Czy KE jest zadowolona z jakości raportu o wpływie na środowisko i jakości konsultacji społecznych, jakie przeprowadziła spółka?" - dociekała Lidia Geringer de Oedenberg (SLD) na posiedzeniu komisji petycji w Brukseli. Wymieniła przykłady organizacji, które nie dostały odpowiedzi od konsorcjum na zgłaszane zastrzeżenia. Podała także w wątpliwość prezentowane przez Nord Stream wyniki badań, według których gazociąg nie zagraża środowisku naturalnemu.

"Spółka ta finansuje badania i uniwersytety, które później przygotowują dla niej analizy" - powiedziała. Protestowała też przeciwko różnicom odszkodowań płaconych rybakom za zmianę miejsca połowów na skutek budowy. Według niej wynoszą one w Polsce 5 tys. euro, zaś w Szwecji nawet 30 tys. euro.

"Nord Stream nie jest elementem dywersyfikacji na rynku gazu UE"

Jarosław Wałęsa (PO) podkreślił, że budowa gazociągu według obecnego projektu uniemożliwi rozwój portu w Świnoujściu tak, by mogły wpływać do niego statki o zanurzeniu większym niż 13,5 metra. "Pobliski Rostock jest w stanie przyjmować duże jednostki" - wskazał. Krytykował też niemieckie, powtarzane przez KE zapewniania o rozwiązaniu sprawy, nazywając to "próbami wyciszenia sprawy obietnicami, których spełnienie budzi wątpliwości".

"KE jest strażniczką traktatów UE, jest więc uprawniona do wszczęcia postępowania w sprawie ograniczenia swobodnego przepływu towarów i swobodnego świadczenia usług" - apelował.

"Nord Stream nie jest elementem dywersyfikacji na rynku gazu UE. Służy tylko i wyłącznie monopolizacji rynku Europy Środkowej. KE nie potrafiła i nie chce zrozumieć natury tej inwestycji we wszystkich jej aspektach" - ubolewał Konrad Szymański (PiS).

Posłanka Lena Kolarska-Bobińska (PO) dopytywała obecnego na posiedzeniu przedstawiciela KE: "Które analizy uznamy za bardziej wiarygodne? Czy jeśli będziecie monitorowali sytuację i okaże się, że jest zagrożenie dla środowiska, to KE podejmie decyzję o zamknięciu inwestycji?". Zapowiedziała zabiegi, by wykreślić Nord Stream z listy priorytetowych projektów energetycznych UE "m.in. dlatego, że nie przestrzega pewnych norm i wskazań UE".

Przedstawiciel KE zdecydowanie odparł na posiedzeniu zarzuty europosłów.