W 2010 r. wartość FDI na poziomie 1,1 bln USD była o około 4 proc. wyższa niż w recesyjnym 2009 r., gdy podliczono ją na 1,06 bln USD.

"Globalny kryzys gospodarczy z lat 2008-09 miał zasadniczy wpływ na przepływ FDI. Po spadku o 16,5 proc. do 1,77 bln USD w 2008 r. z 2,11 bln USD w 2007 r., globalna wartość FDI zmniejszyła się o 40 proc. do 1,06 bln USD w 2009 r." - napisał EIU w komentarzu.

"Spadek odzwierciedlał załamanie na globalnym rynku kredytowym, głęboką recesję w państwach wysoko uprzemysłowionych i wielu krajach rozwijających się. Ogólnie zakładano, iż wyjściu z recesji będzie towarzyszyło stosunkowo mocne odbicie globalnego napływu FDI w 2010 r. Ostatecznie globalna wartość FDI liczona w dolarach była w ub.r. (...) wyższa w porównaniu z 2009 r. o ok. 4,0 proc." - zaznaczono.

"Utrzymujący się brak zaufania (w trwałość ożywienia) i zadłużenie członków eurostrefy niewątpliwie wpłynęły hamująco na napływ FDI do większości państw gospodarczo rozwiniętych" - sądzi dyrektor EIU Leza Kekic.

Prognozy EIU przewidują, że w 2011 r. na rynki gospodarczo rozwinięte trafi 42,7 proc. ogółu FDI, zaś na wschodzące 57,3 proc. Około 301,8 mld USD trafi na wschodzące rynki Azji (o 16,7 proc. więcej w porównaniu z ub. r.), zaś do Europy Środkowowschodniej i Rosji - 112,2 mld USD (o 18,1 proc. więcej niż w 2010 r.).

W proporcji do globalnego PKB, globalne FDI stanowiło w ub. r. 1,9 proc. wobec 1,8 proc. w 2009 r. W 2011 r. będzie to ok. 2,0 proc. Największym odbiorcą FDI w 2010 r. w grupie państw wysoko uprzemysłowionych były USA, a rozwijających się Chiny.

Siłą napędową FDI jest ekspansja międzynarodowych korporacji posiadających znaczne rezerwy gotówkowe i nastawionych na przejmowanie firm. Czynnikami sprzyjającymi FDI jest wysokie tempo wzrostu na rynkach wschodzących, a także stosunkowo wysokie ceny surowców.