Różnice w porównaniu do zeszłego roku to 70 zł na korzyść klienta przy karze dla samochodów osobowych (500 euro – 1980 zł), 100 zł za samochody ciężarowe i autobusy (800 euro – 3170 zł) i 10 zł za inne pojazdy (100 euro – 400 zł).

Przy przerwie w ubezpieczeniu do trzech dni kara to 20 proc. podstawowej stawki, a przy 4 – 14 dniach połowa stawki.

Kary za nieubezpieczone auta egzekwuje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, do którego policja kieruje informacje o kierowcach bez polisy. A łapie ich coraz więcej – w ciągu 10 miesięcy 2010 r. przekazała informacje o 33 tys. takich kierowców, co daje 40-proc. wzrost rok do roku. Zgłoszenia do funduszu kierują też strażnicy graniczni, celnicy, inspektorzy drogowi.

– Coraz częściej przeprowadzamy też własne kontrole – mówi Elżbieta Wanat-Połeć, prezes UFG. Fundusz namierza głównie osoby, które auto ubezpieczały wcześniej i mogą mieć przerwę w opłacaniu polisy.

Po polskich drogach może jeździć około 200 tys. pojazdów bez ważnego OC. Złapani kierowcy w ciągu 10 lat zapłacili ok. 250 mln zł kar.

Prawdziwe kłopoty dla osoby, która nie posiada polisy, zaczynają się, gdy spowoduje ona wypadek. Wtedy sama musi ponieść wszystkie koszty. W sprawach, gdzie UFG wypłacił odszkodowania i ubiega się o ich zwrot od posiadacza auta i sprawcy wypadku, średni koszt to 10 tys. zł, a rekordowa kwota to 700 tys. zł.

– Jeżeli w wypadku są ranni lub ofiary śmiertelne, ewentualna wypłata rent czy zadośćuczynienia może kosztować nawet kilka milionów złotych – mówi „DGP” Marcin Tarczyński, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń.