Jak wynika z badań, jakie dla Tesco przeprowadziła firma 4P Research Mix, prawie 80 proc. klientów przy wyborze sklepów kieruje się cenami. Lokalizacja jest ważna dla jedynie 18 proc. konsumentów.

Dlatego też coraz więcej sieci handlowych deklaruje, że nie podniesie od nowego roku cen mimo wyższego VAT-u. Część robi to w ramach akcji marketingowej, innym bardziej opłaca się obniżyć marżę, niż zmieniać metki na tysiącach produktów.

Drożej na pewno nie będzie w Intermarche, Tesco, Ikei. Ostatnio utrzymanie cen bez zmian najpopularniejszych usług dla klientów indywidualnych zadeklarował Orange.

Do końca grudnia wyjaśni się też, czy Media Markt i Saturn pokryją różnice związane ze zmianą stawki VAT na artykuły AGD i RTV. Wioletta Batóg z Media Saturn Holding Polska informuje, że obecnie firma rozmawia w tym celu z producentami. Chce ich zachęcić, by partycypowali w kosztach.

Handlowcy decydują się na zamrożenie cen, bo zmuszają ich do tego konkurencja oraz klienci, którzy skrupulatnie liczą każdą złotówkę. – Chcemy być najtańszą siecią na rynku. Szczególnie że od kilku lat gwarantujemy, iż tacy jesteśmy – mówi Daniel Prałat, dyrektor generalny Intermarche. Jeszcze dalej zamierza iść Tesco. Od stycznia 2011 r. zamierza obniżyć ceny pieczywa i mąki nawet o 10 proc.

A jest o co walczyć. Tygodniowo każdy sklep Intermarche odwiedza blisko 10 tys. osób, co w skali całej sieci daje 1,5 mln klientów. Do Tesco na zakupy przychodzi 6 mln osób tygodniowo. Wzrost ich liczby o parę procent pozwoli zwrócić sieciom nakłady, jakie poniosą na utrzymanie dotychczasowych cen, a o kilkanaście – przyniesie zyski.

Z kolei Ikea deklaruje, że nie podnosząc cen, uczci 50-lecie współpracy z Polską.

– We wrześniu wraz z nowym katalogiem obiecaliśmy, że nasze ceny nie wzrosną, i dotrzymujemy tej obietnicy. W sumie zainwestowaliśmy około 6 – 10 mln, by pokryć większy VAT – tłumaczy Karolina Horoszczak z Grupy Ikea.