Energetyka jądrowa działa jak magnes. Do wejścia na rynek energii atomowej przygotowują się dwaj krajowi giganci.
O swoich ambicjach atomowych powiedział nam Herbert Wirth, prezes KGHM. – Mamy apetyt na zwiększanie udziałów w branży energetycznej. Chcemy być istotnym partnerem w Tauronie. Moglibyśmy stworzyć wspólny podmiot zajmujący się energetyką jądrową – powiedział.
Dariusz Lubera, prezes Tauronu, wypowiada się w podobnym tonie. – To dla nas szansa na dywersyfikację energetyczną oraz zwiększenie potencjału – mówi.
Tauron zaczął już nawet kształcić kadrę pracowników – specjalistów od energetyki jądrowej. Z całej Polski ściąga naukowców, którzy mogliby uczestniczyć w potężnej inwestycji.
KGHM coraz mocniej wiąże się z Tauronem. Polska Miedź ma dziś co najmniej 5,15 proc. akcji grupy energetycznej, ale może zwiększyć swój udział do przeszło 11 proc. Mimo że szefowie obu spółek nie zdradzają szczegółów wspólnego projektu jądrowego, analitycy uważają, że ich wypowiedzi należy traktować bardzo poważnie. Wspólna budowa elektrowni atomowej może być dla obu firm korzystna.
– Tauron jest jednym z większych graczy na rynku, którego moce muszą być zastąpione nowymi blokami, natomiast KGHM zbudowałby sobie przeciwwagę dla obecnej stuprocentowej zależności od metali – mówi Paweł Puchalski, szef działu analiz w BZ WBK.
Zaaangażowanie w energetykę jądrową KGHM tłumaczy zabezpieczeniem spółki na wypadek blackoutu czy braków energii na rynku.
– Chcemy zabezpieczyć poprzez własne inwestycje w KGHM 25 proc. naszych potrzeb – zapowiada Herbert Wirth.
KGHM nie jest nowicjuszem na rynku energetycznym. Spółka rozpoczęła już inwestycje w dwa bloki gazowe po 45 MW każdy. Planuje również wspólnie z Tauronem budowę elektrowni Blachownia o mocy 910 MW.
Nasi rozmówcy uważają, że w perspektywie krótko- i średnioterminowej – czyli do 2015 r. – projekt jądrowy nie miałby wpływu na wyniki spółki. – Wydatki z nim związane rozpoczęłyby się najwcześniej od 2016 r. – mówi Michał Marczak, szef działu analiz DI BRE Banku.
Budowa atomówki to ogromne koszty. Za 1 tys. MW mocy trzeba zapłacić ok. 4 mld euro. Jeśli ta kwota byłaby rozłożona na pięć do sześciu lat, a tyle zwykle wynosi budowa elektrowni jądrowej, wydatki mogłyby być z łatwością udźwignięte przez KGHM. Gorzej z Tauronem, który do 2020 r. na nowe moce musi wydać 50 mld zł.
Skarb Państwa pozytywnie wypowiada się o planach KGHM i Tauronu. – Nie możemy zabronić spółkom realizowania ambitnych koncepcji – mówi Maciej Wewiór, rzecznik resortu. Przypomina jednak, że decyzja o budowie elektrowni atomowej przez spółki kontrolowane przez państwo będzie wymagać zgody większościowego właściciela.
PRAWO
Prawo pozwala na inwestycje nie tylko PGE
Według rządowego programu inwestorem obu siłowni jądrowych zaplanowanych do 2022 r. będzie Polska Grupa Energetyczna. PGE w konsorcjum, które przeprowadzi inwestycje, obejmie 51 proc. udziałów.
Koszt budowy dwóch elektrowni atomowych o łącznej mocy 6 tys. MW może wynieść nawet 80 mld zł. Rządowy dokument nie mówi jednak nic o planach budowy elektrowni jądrowych przez innych inwestorów. Teoretycznie taką siłownię mogłyby w Polsce stawiać również firmy zagraniczne, tym bardziej że na brak popytu na energię żaden inwestor nie powinien narzekać. Tylko w ciągu pięciu najbliższych lat polskie elektrownie wyłączą bloki na ponad 6 tys. MW. To blisko 20 proc. zainstalowanej obecnie mocy. Efekt będzie porównywalny do zamknięcia największej w Polsce Elektrowni Bełchatów i do tego jeszcze połowy mocy zainstalowanej w Elektrowni Kozienice – drugiej w kraju siłowni. To także powód, dla którego Skarb Państwa może patrzeć przychylnym okiem na atomowe projekty energetyczne dużych państwowych spółek. Budowa elektrowni jądrowej wiąże się jednak z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo związane z utylizacją paliwa napędzającego reaktory. Do współpracy przy budowie takiej siłowni należy również zaprosić doświadczonych dostawców technologii. Z tym nie powinno być problemów, bo swoje reaktory oferują w Polsce najwięksi gracze z Francji, ze Stanów Zjednoczonych i z Korei.
1: W ineresie Rosji i Niemiec? z IP: 79.187.154.* (2010-12-27 11:35)
Kolejne uzależnienie - tym razem od dostawcy uranu.
Po co pchamy się w energetykę jądrową jeżeli inne państwa (Niemcy) rezygnują z niej. Nie stać nas na rozwój energetyki w oparciu o importowane surowce przy niewykorzystaniu własnych (geotermia, gaz łupkowy, spalanie węgla pod ziemią itd).
Dlaczego skrywa się i nie ujawnia możliwości rozwoju energetyki w oparciu o źródła odnawialne?
2: wojtek z IP: 80.48.211.* (2010-12-27 11:37)
nie wiem, ale mi sie wydaje, ze moze warto by bylo zainwestowac w elektrownie wiatrowa, ale z drugiej strony jak u nas trafia sie na Eko-energie, firme nieuczciwa, krecaca inwestorami, ktorzy przez nia ponosza ogromne straty to moze nie ma sie co dziwic ze nie buduje sie u nas wiatrakow
3: A z IP: 91.198.146.* (2010-12-27 11:55)
W wiekszosci cywilizowanych krajow jest od kilku do nawet kilkudziesieciu elektrowni jadrowych.. to dziala i sie sprawdza.
4: Proszę -wybudujcie ją mieście TUSKA z IP: 84.234.1.* (2010-12-27 12:19)
niech tam mu pierduchnie!
5: Gośc z IP: 77.255.246.* (2010-12-27 13:47)
To oczywiste i normalene że takie firmy mają możliwości by sfinansować tą inwestycje i zapewnić sobie ogromne zyski. Będzie to z korzyścią nie tylko dla nich , ale dla gospodarki i obywateli. Dziwie się tylko , dlaczego to trwa tak wolno. Przypominam że sąsiad Niemcy ma 17 elektrowni jądrowych a że pieniądze oni potrafią liczyć , to przekonywać nikogo nie trzeba.
6: Werter z IP: 77.254.95.* (2010-12-28 00:33)
Energetyka jądrowa to nie tylko źródło energii , jest to także narzędzie polityczne.
Ponadto 60% obszaru elektrowni znajdują się różne pracownie , budynki wojskowe ect. Tworzy się infrastruktura.
O wybuch nie ma co się martwić , przy obecnych technologiach jest to faktycznie nie możliwe przy działaniu przypadku.
Elektrownie wiatrowe są świetne tyle że działają 30 % w roku - a niestety potrzeba stałego zasilania sieci.
Warto też zauważyć że elektrownie jądrowe nie nadają się do zmieniania mocy , nadal więc będą elektrownie dodatkowe - wodne , węglowe ect.
Mamy już duże doświadczenie przy przechowywaniu odpadów - co prawda tych o niższym poziomie skażenia ale jednak , w miejscowości Różan jest obiekt przechowywania odpadów.
Faktem jest że będziemy musieli kupować uran , ale zakłady wzbogacania mogą być u nas. Mamy pewnie złoża uranu które w ostateczności będzie można wykorzystać.
7: Gość z IP: 87.205.84.* (2010-12-28 17:01)
Zamiast gadac niech się biorą do czynów , korzystne jest to dla wszystkich. A u nas bez przerwy tylko dyskutują.
8: geotermia z IP: 213.238.108.* (2010-12-30 09:33)
Czyli musimy kupić technologie (reaktory) paliwo (uran którego już brakuje na świecie) poużywać max 50 lat a potem tylko na koszt państwa przechowywać odpady z tysiąc lat, naprawdę świetny interes tylko dla kogo? Wystarczy poczytać ile Niemcy płacą za likwidacje składowisk odpadów żeby wiedzieć dlaczego rezygnują z elektrowni atomowych. Za te pieniądze można by wybudować znacznie więcej mocy w biogazowniach i geotermii.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








