Do południa wkuwanie nowych słówek i gramatyki, potem kilkugodzinna przerwa na plażowanie bądź zwiedzanie okolicy. Po południu zajęcia w grupach, a wieczorem dyskoteka. Na taki rodzaj wypoczynku połączonego z nauką języków obcych w tym roku Polacy wydadzą łącznie ponad 190 mln zł, 20 proc. więcej niż rok wcześniej.

Branża turystyczna oczekuje, że przyszłoroczny wzrost będzie równie imponujący. Napędzać go ma świadomość, że pracownicy znający języki obce zarabiają więcej niż ich koledzy władający jedynie językiem ojczystym.

Jak pokazują wyniki Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez firmę Sedlak & Sedlak, osoby znające jeden język obcy zarabiały w 2009 roku średnio 3,8 tys. złotych, a posługujące się czterema językami aż 7,2 tys. zł brutto. W tym czasie średnia krajowa oscylowała wokół 3,5 tys. zł.

Angielski, ale nie w Anglii

Do tej pory sezon na sprzedaż tego rodzaju ofert zaczynał się po zakończeniu ferii zimowych, czyli na przełomie lutego i marca. – Tymczasem w tym roku już w grudniu podpisaliśmy pierwsze rezerwacje – opowiada Maria Płużańska z Furnel Travel International.

Nadal największą popularnością cieszą się kursy języka angielskiego – wybiera je dwóch na trzech klientów. Jednak żeby nauczyć się języka Szekspira, nie trzeba latać do Wielkiej Brytanii. Popularnością cieszą się kursy angielskiego na Malcie. Tam języka można się uczyć w przyjemnym otoczeniu przyrody, a w dodatku za mniejsze pieniądze. Dwutygodniowy wyjazd na Maltę kosztuje 5 tys. zł – o 2 tys. zł taniej niż do Londynu.

– W tym roku odnotowaliśmy 25-proc. wzrost liczby osób, które wyjechały na kurs do Wielkiej Brytanii i na Maltę. W sumie wysłaliśmy tam tysiąc klientów – mówi Mirosław Sikorski, prezes zarządu Almaturu.

Polacy chętnie uczestniczą także w zagranicznych kursach niemieckiego, francuskiego, włoskiego i hiszpańskiego. Do państw położonych nad Morzem Śródziemnym jeżdżą tym chętniej, że z powodzeniem mogą tam realizować hasło łączenia przyjemnego z pożytecznym – w przerwach między zajęciami wylegują się na plażach.

Po naukę za Wielki Mur

Z innego powodu – stosunkowo taniego dolara – rośnie liczba osób wyjeżdżających na kursy do Stanów Zjednoczonych. – W przyszłym roku spodziewamy się 30-proc. wzrostu liczby chętnych na wyjazdy w tym kierunku – mówi Sikorski. Dziś za dwutygodniowy kurs za oceanem trzeba zapłacić ok. 900 dolarów. Do tego dochodzą koszty wizy (140 dolarów) i biletu lotniczego (ok. 2 tys. zł).

Jednak, jak twierdzą przedstawiciele biur podróży, niebawem na topie będą zupełnie inne kraje. Almatur już w przyszłym roku planuje zorganizować pierwsze kursy językowe w Rosji i Chinach. Wtedy okaże się, czy chińskiego będziemy się uczyli równie chętnie jak Chińczycy angielskiego.

Kto zna języki, może więcej zarobić

Szeregowy pracownik, który zna jeden język obcy, zarabia o 375 zł więcej niż jego kolega zatrudniony na tym samym stanowisku nieznający języków – wynika z badań przeprowadzonych przez Sedlak & Sedlak. Przy znajomości trzech języków obcych pensja szeregowego pracownika wzrasta już o 450 zł. Jeszcze większe różnice w wynagrodzeniu są na stanowisku dyrektorskim. Osoba pełniąca tę funkcję, a znająca trzy języki obce, zarabia ponad 10 tys. zł więcej niż menedżer mówiący jedynie po polsku.

Ze statystyk wynika także, że najwięcej zarabiają pracownicy ze znajomością języka chińskiego – średnio 8 tys. zł miesięcznie. Najmniej natomiast ci, którzy mogą wykazać się jedynie znajomością języka greckiego – 2,95 tys. zł.