Wielu polskich internautów sceptycznie ocenia działania reklamowe firm na portalach społecznościowych. Dlatego prowadząc tego rodzaju marketing, trzeba działać z rozmysłem.

Blisko połowa respondentów (49 proc.) w przeprowadzonym w październiku przez IIBR na zlecenie Interactive Intelligence badaniu uznała, że komercja w portalach społecznościowych to zły pomysł. Co ciekawe, mniej tolerancyjni okazali się mężczyźni, z których aż 51 proc. uznaje takie działanie za naganne. Wśród kobiet odsetek ten wynosi 47 proc.

Głównym celem sondażu było zbadanie konsumenckiego wykorzystania portali społecznościowych oraz analiza popularności tych serwisów jako miejsca wymiany informacji konsumenckiej w porównaniu do innych narzędzi internetowych. Badaniem objęto 1000 internautów w wieku 15 – 55 lat.

Warto być na Facebooku

Zdaniem Marcina Grygielskiego, szefa Interactive Intelligence w Europie Wschodniej, takie wyniki nie powinny jednak zniechęcać firm do podejmowania działalności na Facebooku czy Naszej-Klasie. Choćby dlatego, że generalnie czym młodsza grupa internautów, tym więcej jest w niej osób uważających za naturalną obecność firm, w portalach społecznościowych. Podczas gdy w grupie wiekowej 45 – 55 lat negatywny stosunek do komercyjnego i marketingowego wykorzystania serwisów społecznościowych wyraża 61 proc. respondentów, to wśród osób w wieku 15 – 18 lat odsetek ten spada do 42 proc.

Warto także zwrócić uwagę na rezultaty tegorocznych badań przeprowadzonych w USA przez firmę Nielsen, z których wynika, że korzystanie z serwisów społecznościowych staje się najważniejszą aktywnością dla amerykańskich internautów, na drugim miejscu są gry online, a dopiero na trzecim poczta elektroniczna. Amerykanie spędzają blisko jedną czwartą (22,7 proc.) czasu online na pisaniu komentarzy, publikowaniu zdjęć i materiałów wideo w serwisach takich jak Facebook czy Twitter.

Zdaniem Marcina Grygielskiego zapewne tak będzie wcześniej czy później w Polsce. – Firmy, walcząc o młodych klientów, w swych strategiach marketingowych bardziej będą musiały wykorzystywać portale społecznościowe, bo za kilka lat, gdy zaczną oni zarabiać na własne utrzymanie, mogą w naturalny sposób przenieść konsumenckie nawyki do internetowych społeczności – mówi Grygielski.

Szansa na sukces

Działalność konsumencka firm na portalach społecznościowych nie jest ich użytkownikom obca – spotkało się z nią 55 proc. badanych. Jednak znacznie mniejszy odsetek użytkowników rzeczywiście wykorzystuje portale dla celów konsumenckich – co piąty badany przyznaje, że zdarza mu się poszukiwać informacji konsumenckich na portalach, zaś 3,5 proc. aktywnie takie informacje zamieszcza. – Ten mały odsetek może zdumiewać. Stwarza to z jednej strony szanse, a z drugiej niesie też spore niebezpieczeństwo dla firm – uważa Marcin Grygielski. Szanse, bo, przekonując te aktywne osoby do swojej marki czy produktu, można liczyć, że zostanie to zauważone.

Tak zrobiła np. firma Burger King, która kilka miesięcy temu wynajęła blogera Kominka. Wyjechał on do USA, skąd przez miesiąc zdawał relacje ze swojej podróży oraz aktywnie komunikował się z fanami marki poprzez media społecznościowe, takie jak: fan page Burger King Polska, profil Burger King na YouTube oraz swój blog. Budżet projektu wyniósł 100 tysięcy złotych. Burger King pochwalił się, że strona z relacjami Kominka zdobyła 5 tys. fanów. Komentarze w internecie na ten temat były różne, czasem nawet dość ostre, że „Kominek dał się zamknąć w klatce i karmić jak zwierzę”. Anna Trzcińska z działu marketingu Burger Kinga twierdziła jednak, że firma uznała akcję za sukces, ponieważ w tym czasie było o niej głośno w mediach, a większość komentarzy na portalach społecznościowych od fanów była pozytywna.

Zagrożenie dla małych

Niebezpieczeństwem według Grygielskiego jest natomiast, gdy np. ktoś zacznie zamieszczać negatywne informacje o produkcie czy firmie. Jego zdaniem przedsiębiorcy muszą się nauczyć na to reagować. Przy czym jego zdaniem jest to mniej niebezpieczne dla dużych korporacji, które mają duże działy marketingu i środki, aby np. przeciwdziałać działaniom czarnego PR. W gorszej sytuacji może się znaleźć mały przedsiębiorca, gdy ktoś zacznie na Facebooku zamieszczać bardzo negatywne opinie o jego działalności. – A może to np. zrobić konkurent – tłumaczy Grygielski.

Z drugiej jednak strony Polacy dość ostrożnie podchodzą do prezentowanych w sieci informacji. Strony internetowe firm i sklepy internetowe cieszą się ponad 50-proc. zaufaniem respondentów. Mimo że dość dobrze oceniana jest wiarygodność portali specjalistycznych i biznesowych, zdecydowanie bardziej Polacy polegają na wiedzy zawartej w czasopismach branżowych.