"Rozważamy bardzo serio uczestnictwo już później w samym mechanizmie. Oczywiście zasada dobrowolności będzie tak czy inaczej przestrzegana wobec państw, które nie są w strefie euro. Ale jak się zastanawiamy i oceniamy, co się dzieje w Europie i na świecie, to lepiej nawet ryzykować, że trzeba będzie coś wyłożyć, ale być w tej grupie państw mimo wszystko najbogatszych w tej części świata i liczyć na ich pomoc, jeśli - odpukać - u nas coś nie będzie grało" - powiedział premier w Brukseli.

"Jestem zwolennikiem przynajmniej możliwości dobrowolnego uczestniczenia w tym mechanizmie i niewykluczone, że Polska będzie jednym z tych krajów" - dodał.

Szefowie państw i rządów zebrani na szczycie w Brukseli zgodzili się w czwartek wieczorem na zmianę Traktatu z Lizbony, by dać podstawę dla ustanowienia stałego mechanizmu stabilizującego dla ratowania krajów strefy euro - dowiedziała się PAP ze źródeł dyplomatycznych.

Chodzi o krótki zapis, który pozwoli krajom strefy euro na ustanowienie mechanizmu w celu zapewnienia stabilności eurostrefy jako całości.

"Kraje członkowskie, których walutą jest euro, mogą ustanowić mechanizm stabilności w celu zapewnienia stabilności strefy euro jako całości. Przyznanie pomocy finansowej w ramach tego mechanizmu będzie obwarowane surowymi warunkami" - brzmiał uzyskany wcześniej przez PAP projekt zapisu.

Zmiana traktatu ma odbyć się w drodze procedury uproszczonej, czyli zdecydują sami przywódcy, a Parlament Europejski, Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny wydadzą jedynie opinie. Mają to zrobić już po szczycie, tak by w marcu na kolejnej Radzie Europejskiej przywódcy podjęli formalną decyzję, otwierając drogę do ratyfikacji w krajach. Ratyfikacja ma zakończyć się do końca 2012 r., a nowy mechanizm antykryzysowy ma wejść w życie 1 stycznia 2013 r.

Choć do zmiany traktatu potrzebna jest jednomyślność wszystkich 27 państw UE, to o kształcie samego mechanizmu mają zadecydować członkowie strefy euro w formie porozumienia międzyrządowego. Kraje, które jak Polska są poza eurolandem, "będą, jeśli sobie tego zażyczą, włączone do prac" - brzmi projekt wniosków końcowych ze szczytu. "Mogą zdecydować o uczestnictwie w operacjach w ramach mechanizmu na zasadzie ad hoc" - dodaje dokument.

O pozostawienie "otwartych drzwi" do mechanizmu dla krajów, które są poza euro apelował na szczycie przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. "Płyniemy razem jako UE albo toniemy razem. Kraje, które nie są w strefie euro, zwłaszcza te, które chcą wstąpić za kilka lat, też chcą uczestniczyć, bo strefa euro wpływa na te kraje" - powiedział na konferencji prasowej Buzek. Zastrzegł jednak, że zdecydują o tym przywódcy, a nie Parlament Europejski.

Ministrowie finansów państw strefy euro mają do marca zdecydować o kształcie mechanizmu antykryzysowego, w tym o jego wielkości i udziale sektora prywatnego, czyli banków i funduszy inwestycyjnych, w ponoszeniu konsekwencji restrukturyzacji długu ratowanego kraju. Polska już wcześniej sygnalizowała, że chce brać udział w tych pracach przygotowawczych.

Premier Tusk podkreślił, że zapis satysfakcjonuje Polskę. "Uzyskaliśmy zapis, który dla nas jest ważny i gwarantuje nam udział w dyskusji, jak ten mechanizm ma działać. Sam mechanizm nie będzie szczegółowo opisany w traktacie, bo wówczas to by nigdy nie przeszło. Wpisze się ogólną zasadę, natomiast nie procedury, nie elementy tego mechanizmu" - powiedział.

Szef rządu przypomniał też, że wraz ze Szwecją Polska już wcześniej, "co jest w interesie Polski, deklarowała gotowość do współdziałania" w pomocy dla strefy euro, kiedy w maju przyjmowano tymczasowy mechanizm, z którego skorzystała Irlandia.

Zdaniem premiera problemy strefy euro zdominują czwartkowo-piątkowy szczyt. "To niby nas nie dotyczy, ale wiadomo, że sytuacja w strefie euro będzie tak czy inaczej rzutowała na to, co się dzieje w Polsce. Nastroje są bardzo poważne. Nikt z liderów strefy euro nie panikuje, ale widać wyraźnie, że sytuacja jest oceniana bardzo poważnie, może nawet jak nigdy dotąd" - powiedział Tusk.

W obecnym mechanizmie o wartości 440 mld euro utworzonym po kryzysie greckim, z którego skorzystała już Irlandia, koszty ratowania ponoszą nie instytucje finansowe, ale wyłącznie kraje, udzielając dwustronnych pożyczek. Ten mechanizm przyjęto jednak tylko na trzy lata, stąd potrzeba trwałego rozwiązania. Nowy mechanizm musi mieć też umocowanie w traktacie (stad potrzeba jego zmiany), by oddalić obecne ryzyko zakwestionowania pomocy dla Grecji czy Irlandii.