Decyzja banku centralnego Chin jest elementem strategii, w ramach której Pekin stara się zapanować nad strumieniem pieniędzy tłoczonych do gospodarki z wydatków stymulacyjnych i pożyczek bankowych, które pomogły krajowi uciec od globalnego kryzysu – relacjonuje agencja Bloomberg. 

Pekin ogłosił ostatnio szereg posunięć zmierzających do schłodzenia inflacji, która wzrosła w październiku do 4,4 proc., najwyższego poziomu od 25 miesięcy, czyli znacznie powyżej rządowego celu inflacyjnego 3 proc. Zdaniem analityków i traderów spodziewana podwyżka stóp procentowych może sprowadzić odsetki za kredyty i depozyty, obniżone w czasie kryzysu, do normalnego poziomu.

W piątkowej decyzji Ludowy Bank Chin polecił komercyjnym kredytodawcom podniesienie minimalnych rezerw do równowartości 0,5 proc. posiadanych depozytów.
Posunięcie wpłynęło na zachowania światowych rynków. Zyski europejskich akcji zostały przyhamowane. Azjatyckie giełdy w większości finiszowały na niższym poziomie jeszcze przed ogłoszeniem decyzji, antycypując podwyżki stóp procentowych lub inne posunięcia dla wyhamowania akcji kredytowej w Państwie Środka.

Chiny podniosły stopy procentowe 19 października po raz pierwszy od kryzysu, co podkreśliło odmienną sytuację gospodarki kraju w porównaniu z USA, Europą i Japonią, gdzie wciąż przeważają kroki mające na celu wsparcie wzrostu gospodarczego. Według chińskiej prasy biznesowej do kolejnej podwyżki stóp procentowych miało dojść nawet w tym tygodniu.

„Podwyżki nie można wykluczyć jeszcze w czasie weekendu” – twierdzi Mark Williams, analityk Capital Economics.