Zbliżające się Euro 2012 oraz sukcesy polskich sportowców sprawiają, że sport przyciąga biznes jak nigdy wcześniej. W przyszłym roku polskie firmy wydadzą na sponsoring sportowy 2,5 mld zł. To oznacza wzrost o 30 proc. wobec roku bieżącego. Po trzech kwartałach 2010 r. miał on wartość 1,41 mld zł, a w 2009 r. 1,74 mld.

Firmy zorientowały się, że wybitny sportowiec czy dobra drużyna piłkarska lub siatkarska reklamujący markę są bardziej skuteczni niż zwykły spot reklamowy. Sport daje większą rozpoznawalność marki. Dlatego Polbank swoje produkty reklamuje twarzą Justyny Kowalczyk, a od kilku dni Adam Małysz delektuje się herbatą Teekanne.

Wzrost wydatków na sponsoring powoduje, że powstaje coraz więcej agencji zajmujących się marketingiem sportowym. W tym roku otwarto ich już 30. To blisko dwa razy więcej niż w roku ubiegłym. W 2011 roku ma powstać kilkanaście kolejnych.

Michał Lipczyński do maja tego roku był zatrudniony w Lechu Poznań jako dyrektor ds. marketingu. Po odejściu z klubu założył firmę. – Przekonuję się, że to był dobry ruch. Rynek daje coraz większe możliwości – mówi nam Lipczyński, obecnie właściciel 4SM For Sport&Marketing. Zaczął z wysokiego pułapu. Po podpisaniu umowy z firmą Sportfive już szuka sponsorów transmisji piłkarskiej reprezentacji Polski.

Z podobnego założenia wyszli właściciele grupy Young & Rubicam Brand, którzy w minionym tygodniu stworzyli agencję Brand & Sport specjalizującą się w marketingu sportowym. Ze znalezieniem klientów nie powinni mieć problemów.

– Wielkość budżetów sponsorskich w takich firmach jak PGNiG, Tauron czy Plus jest już porównywalna z wielkością ich wydatków na reklamę konwencjonalną. W wielu przedsiębiorstwach będzie podobnie – mówi Michał Gradzik z firmy Pentagon Research.

Marketingowców sportowych przybywa, ponieważ każdy na rynku może znaleźć coś dla siebie. – Nawet początkująca firma z dobrym pomysłem może przebić się do dużego klienta. I nawet jeśli nie będzie negocjować kontraktów dla Coca-Coli, to może tworzyć plan eventów organizowanych pod jej szyldem – wyjaśnia Łukasz Budzyński z Polish Sport Promotion.

Na razie największych zleceniodawców – Adidas, Castrol, Orlen czy Orange – obsługują najwięksi gracze – Polish Sport Promotion czy Havas Sports. Ich oferta jest szeroka: od kreowania marki w perspektywie sportu po obsługę PR i negocjowanie umów sponsorskich z klubami po organizację sportowych eventów. Mniejsi gracze mogą liczyć na mniejsze firmy, a także sportowców, związki i kluby, które są coraz bardziej świadome możliwości, jakie daje sponsoring.

– Współpracujemy z czterema klubami różnych dyscyplin. Cały czas zgłaszają się kolejni prezesi i indywidualni sportowcy – mówi Mariusz Wasiak, właściciel czteroosobowej firmy Seven Green Promotion.

W branży zarabia się głównie na prowizjach. Agencja pobiera 10 – 30 proc. wartości kontraktu. Przy obsłudze projektu eventowego kasuje od 5 do 50 proc. jego równowartości. Agencja marketingu może zajmować się też obsługą PR firmy (od 5 do 15 tys. zł miesięcznie), kreowaniem marki, doradztwem czy też reprezentowaniem sportowca.