Poprawka obciąża spółki lotniskowe obowiązkiem finansowania ochrony na przejściach granicznych. Obecnie strażników opłaca budżet, a w nowym modelu obowiązki Straży Granicznej w portach sprowadzone zostaną do nadzorowania działalności wynajętych spółek ochroniarskich.

– To zły pomysł, który podniesie koszty funkcjonowania lotnisk o blisko 100 mln zł rocznie – mówi Jan Pamuła, prezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych. Według niego tyle będzie kosztowało wynagrodzenie prywatnych firm wynajętych do ochrony i zwolnienie dla nich pomieszczeń na lotniskach. Pamuła zastrzega, że kwoty mogą być wyższe, bo zarządy portów nie oszacowały jeszcze dokładnie kosztów sprzętu czy szkoleń.

Zdaniem środowiska lotniczego przez rozwiązania takie jak to polskie lotniska będą mniej konkurencyjne. Już teraz rywalizacja o pasażerów nie jest łatwa. Na własnej skórze przekonało się o tym warszawskie Lotnisko Chopina. Kilka miesięcy temu przegrało wyścig z Pragą. Właśnie to lotnisko zostało wybrane przez Emirates, jedną z najbardziej dynamicznych linii na świecie.

– Walka jeszcze nie jest skończona. Spróbujemy odwrócić kartę w Sejmie – zapowiada Pamuła.

Choć przerzucenie obowiązku finansowania ochrony na granicach jest utrzymane, to przedstawicielom lotnisk udało się wyperswadować resortowi m.in. dodatkowy podatek nakładany na pasażerów, z którego miałaby być finansowana działalność Urzędu Lotnictwa Cywilnego, polskiego regulatora rynku lotniczego.

Resort zrezygnował też ze zmian w regulacjach dotyczących lotów czarterowych. Zakładały one wprowadzenie preferencji w obsłudze połączeń poza UE dla linii zarejestrowanych w naszym kraju. Z zaniechaniem nie mogą się z tym pogodzić PLL LOT oraz Air Italy, dwie linie prowadzące w Polsce taką działalność.

– Jest to sygnał, żeby nie rejestrować w Polsce działalności, a tym samym nie płacić tu podatków i nie zatrudniać pracowników – mówi Mariusz Szpikowski, prezes Air Italy Polska. Prace nad zmianami w prawie lotniczym ocenia krótko: – Paranoja. Przecież przy słabości finansowej portów lotniczych za ochronę granic zapłacą ich udziałowcy, czyli samorządy.