Polakom depczą po piętach Belgowie. We wrześniu kupcy w tym kraju sprzedali nawet więcej niż w Polsce – ich obroty wzrosły bowiem w stosunku do sierpnia o 1,9 proc. Jednak roczny skok sprzedaży detalicznej w Belgii był już wyraźnie mniejszy – wyniósł 8,5 proc.

Do ligi najbardziej zaangażowanych w zakupach narodów zaliczają się jeszcze Łotysze (roczny wzrost obrotów handlu o 6,1 proc.), Finowie (5,9 proc.) oraz Szwedzi (4,5 proc.). Odwracają się natomiast od sklepów Hiszpanie – roczny spadek obrotów o 4,9 proc., Bułgarzy (4,7 proc.) i Słowacy (1,8 proc.).

W całej Unii sprzedaż w placówkach handlu detalicznego w skali rocznej zwiększyła się zaledwie o 1,3 proc., a w strefie euro o 1,1 proc. Wrzesień był w ogóle słabym miesiącem dla kupców w Europie. W porównaniu z sierpniem obroty spadły o 0,1 proc., zaś w strefie euro o 0,2 proc. Europejczycy kupili nieco więcej żywności, napojów i wyrobów tytoniowych (wzrost o 0,3 proc.), spadły natomiast w tej samej skali zakupy artykułów nieżywnościowych, z wyłączeniem samochodów i paliwa.

Z piątkowego raportu Eurostatu, unijnej agencji statystycznej, wynika, że w porównaniu z 2005 rokiem obroty handlu detalicznego w Polsce wzrosły niemal o połowę (stanowiły 144,8 proc. tego roku bazowego). Lepszy wynik w UE miała tylko Rumunia (150,5 proc.), a średnia przyrost w całej Wspólnocie wyniósł zaledwie 105,3 proc.  Dla przykładu w Niemczech w porównaniu z okresem sprzed pięciu lat obroty spadły (96,5 proc.), a w Wielkiej Brytanii wzrosły, ale bardzo umiarkowanie (113,3 proc.).