Internetowa przeglądarka multimediów FilesTube jest dziś największym hitem internetu „made in Poland”. Niestety jej sukces bazuje głównie na wyszukiwaniu plików pirackich. I dlatego, choć odniosła sukces, trafiając do pierwszej setki najpopularniejszych stron WWW na świecie, jej twórcy nie są jeszcze miliarderami. Ale zapowiadają, że niedługo się to zmieni.

Choć ich historia idealnie wpasowuje się w schemat „od garażowego pasjonata do internetowego milionera”, nie sprawiają wrażenia młodocianych geniuszy sieci. Nie noszą klapek ani rozciągniętych swetrów. Nie opowiadają z błyskiem w oku o milionach użytkowników do zdobycia ani o prostych pomysłach, które wystarczają, by podbić internet. Nie wyglądają też na swoje 24 i 25 lat. W stonowanych garniturach, z biurem w kamienicy z początku XX w. i kilkudziesięcioma pracownikami wydają się raczej 30-letnimi yuppies. Arkadiusz Seńko (ten 25-letni) i Maciej Zawisza (o rok młodszy) są dziś najbardziej obiecującymi internetowymi przedsiębiorcami w Polsce. Firma Red Sky w ciągu ledwie roku urosła prawie czterokrotnie. Mimo to mało kto poza środowiskiem internetowym słyszał o duecie ze Szczecina. Ale wkrótce usłyszy, bo został on właśnie nominowany do tytułu Człowieka Roku Polskiego Internetu 2010.

Od pomysłu do milionera

Szczecin w listopadzie sprawia przygnębiające wrażenie. Nie jest ani tak pełen młodych obiecujących ludzi jak Cambridge, ani tak słoneczny jak Palo Alto. Jednak to tu w kamienicy przy jedynym z gwiaździstych placów mieści się siedziba Red Sky. Firmy, która po cichu, bez reklamy stworzyła portal, który ma więcej użytkowników niż Onet i Nasza-Klasa razem wzięte.

Mało znany nad Wisłą serwis robi furorę za granicą. Zasada działania FilesTube opiera się na zbiorze wyszukiwarek wideo, oprogramowania, gier w technologii flash, plików oraz tekstów piosenek. W odpowiedzi na zapytanie użytkownika FilesTube.com przeszukuje strony internetowe, serwisy, blogi, fora dyskusyjne pod kątem znajdujących się tam multimediów. Wyszukiwarka działa na podobnych zasadach jak Google.com, z tą jednak różnicą, że nie wyszukuje stron internetowych, ale pliki multimedialne. Przynajmniej oficjalnie, bo tak naprawdę to po prostu linki do nielegalnie wrzuconych do sieci kopii filmów, gier i muzyki. Nic dziwnego, że wyszukiwarka bije rekordy popularności – chętnych na nielegalne kopie przecież nie brakuje. Twórcy FilesTube.com bronią się jednak, że nie przechowuje ona żadnych plików, a jedynie wskazuje ich miejsce w sieci. Pomysł prosty i niezbyt trudny do wykonania. – Aż dziwne, że nikt wcześniej na podobny nie wpadł – przyznaje Maciej Zawisza. – Po naszym starcie pojawiło się kilka podobnych wyszukiwarek, ale my już mieliśmy użytkowników, a informacja rozchodziła się z ust do ust – tłumaczy.

Pomysł na biznes zrodził się z hobby założycieli firmy. Arkadiusz Seńko i Maciej Zawisza od zawsze interesowali się nowymi technologiami, internetem i programowaniem i sami wielokrotnie buszowali po sieci w poszukiwaniu przeróżnych multimediów. Jednak klasyczne wyszukiwarki nie miały opcji przesiewania wyników, tak by ułatwić znalezienie filmu, pliku mp3 czy gry. Tak pojawił się pomysł wyszukiwarki wyspecjalizowanej w poszukiwaniach tego typu. – Wymyśliliśmy i opracowaliśmy ją w dwa dni – mówi Seńko i zapewnia, że to prawda, a nie budowanie legendy serwisu. – Choć trzeba przyznać, że każdy z tych dwóch to jakieś 18 godzin pracy – dodaje Zawisza.

Dziś według prestiżowego rankingu stron WWW Alexa Internet wyszukiwarka zajmuje 125. miejsce na świecie wśród najchętniej odwiedzanych stron, a według Top 1000 stron internetowych przygotowanym przez Google – 89. i wyprzedza takich potentatów, jak Dell.com, Odnoklassniki.ru (największy portal społecznościowy w Rosji), Reuters.com czy nawet legendarną ThePirateBay.org (szwedzka linkownia do wielu także nielegalnych plików multimedialnych). Największe polskie strony według Google’a to dopiero trzecia setka: Onet.pl ma 231. miejsce, WP.pl – 251, a Allegro.pl – 283. FilesTube nie jest zresztą zbudowana na sile polskich internautów. Większość z jego 23 mln użytkowników to Amerykanie i właśnie z USA firma notuje najwięcej wejść. – Tak duża liczba odwiedzin ze Stanów Zjednoczonych wynika z tego, że nasz serwis dedykowany jest krajom anglojęzycznym – tłumaczy Seńko. – Ale ostatnio zaczynamy też wchodzić na inne rynki. Właśnie ruszają nowe wersje językowe. Jest już francuska i polska. Dzięki temu widzimy jak rośnie liczba użytkowników z Polski. Obecnie jest ich ponad milion, a jeszcze kilka miesięcy temu niespełna 800 tysięcy – dodaje.

Wejść między najlepszych

I choć FilesTube to niejedyny produkt firmy Seńko i Zawiszy (jak zapewniają, nad jego obsługą i rozwojem pracuje tylko 6 osób), jest niewątpliwie produktem sztandarowym. Właśnie dzięki niemu rok temu w spółkę zdecydowali się zainwestować przedstawiciele polskiego funduszu Xevin Investments, który – według nieoficjalnych informacji – przejął około 25 proc. udziałów firmy za około 2 – 3 mln złotych. Dziś sama tylko wyszukiwarka według ekspertów rynku internetowego jest wyceniana na kilka milionów dolarów.

A zaczęło się niewinnie. Rok 2002: 15-letni Maciek i 16-letni Arek, jak tysiące nastolatków, pasjonują się nowymi technologiami i dyskutują o nich na forach internetowych. Obaj szczególnie interesują się telefonami komórkowymi i na tej pasji zaczynają zarabiać pieniądze. – W tamtym czasie założyliśmy swoje pierwsze strony, najpierw informacyjne, potem także handlujące logo na komórki, dzwonkami. Tak poznaliśmy się w sieci – opowiada Zawisza. Maciek kończy właśnie naukę w gimnazjum w Szczecinie, Arek uczy się w liceum w Kamieniu Pomorskim. – Już wtedy złapaliśmy ze sobą niezły kontakt, ale przez pierwsze trzy lata ani razu nie spotkaliśmy się w realu. Za to pomagaliśmy sobie nawzajem w naszych pierwszych biznesach – dodaje Seńko.

A te kręciły się nie najgorzej. Mieli po kilkanaście lat i co miesiąc zarabiali dzięki internetowi więcej niż wynosiła ówczesna średnia krajowa. – To działało nam na wyobraźnię. Jako nastolatek sam sobie kupiłem dobry sprzęt komputerowy, więc rodzice nie narzekali, że tak dużo czasu zabiera mi internet – opowiada Zawisza. Internetowa przedsiębiorczość wciąga obydwu. Arkadiusz zakłada firmę Red Sky (z romantycznym hasłem przewodnim „Sky is the limit”) w 2004 r. jako świeżo upieczony student informatyki Politechniki Szczecińskiej. – Po roku rzuciłem studia. Nie jestem z tego dumny, ale naprawdę miałem poczucie, że nie nauczę się tam niczego nowego, a firma i własne projekty wciągały mnie coraz bardziej – opowiada Seńko. W tym czasie Maciej kończy liceum i decyduje się na ten sam kierunek studiów co Arkadiusz. Rezygnuje jeszcze przed rozpoczęciem nauki.

Rok po starcie FilesTube ma już kilka milionów użytkowników, a firma zatrudnia 15 osób. Dziś Seńko i Zawisza dają pracę 50 osobom, w tym około dwudziestu w oddziale we Wrocławiu, i zarzekają się, że do końca roku będą potrzebowali ponad 60 programistów i informatyków. – To firma, która odniosła sukces – ocenia Rafał Agnieszczak, znany e-przedsiębiorca, twórca sukcesu portalu Fotka.pl. – Ale na razie ograniczony. Są jak agencja masażu, o której wiadomo, że oferuje coś więcej, choć oficjalnie to tylko masaż. Wiadomo, że rozwinęli się dzięki piractwu internetowemu, ale oficjalnie sami nielegalnych plików nie oferują. To blokuje dalszy rozwój, bo żadna szanowana firma nie będzie się reklamowała na FilesTube. Dlatego choć serwis znalazł się w pierwszej setce największych, wciąż nie jest wart miliardów dolarów – tłumaczy Agnieszczak.

Przed Seńko i Zawiszą stoi teraz największe wyzwanie: zdecydować, jak przekuć olbrzymi potencjał w sukces biznesowy. Duet zapewnia, że ma plan: – Wyszukiwarka nie jest podstawą naszego istnienia. Kiedyś działaliśmy także usługowo, ale teraz skupiliśmy się na naszych projektach. Mamy AtomDNS.com, czyli narzędzie służące do hostingu i kompleksowej obsługi domen, Efox.pl, internetowy katalog specjalnych ofert handlowych z całego kraju, i CarOcean.pl, czyli wyszukiwarkę ofert motoryzacyjnych – opowiadają. – Do końca tego roku w naszym portfolio powinno się pojawić co najmniej kilka nowych produktów, a patrząc realnie na możliwości firmy, w ciągu trzech lat chcielibyśmy osiągnąć poziom 100 milionów użytkowników. Dzięki temu staniemy w szeregu z takimi potentatami jak Yahoo!, MNS czy Twitter. Dopiero wtedy to będzie prawdziwy sukces – zarzekają się.