Jesteśmy w ogonie Europy, jeśli chodzi o dostęp do szerokopasmowego internetu. Tylko w pięciu gminach może korzystać z niego więcej niż połowa internautów.

Gorzej tylko w Rumunii

Kołbaskowo, Świnoujście, Gdańsk, Suwałki i Piła – tylko tam szybki i nowoczesny internet stanowi co najmniej połowę łączy. Nigdzie w całej Polsce jednak jego popularność nie jest bardzo wysoka – czyli przekraczająca 70 proc. łączy – wynika z najnowszego raportu Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Poniżej 10 procent szerokopasmowych łączy ma aż 2116 na 2500 gmin.

Z danych zebranych przez UKE u 1500 operatorów wyłania się wizja pustyni telekomunikacyjnej. – To smutny obraz polskiej rewolucji internetowej. Większe miasta dają sobie radę. Globalnie jednak, jak widać, nie jest dobrze – mówi Krzysztof Głomb, szef Stowarzyszenia „Miasta w Internecie”.

UKE sprawdzał dwa elementy: procent gospodarstw domowych z dostępem do jakiejkolwiek sieci oraz to, ile spośród nich korzysta z internetu szerokopasmowego, który według zaleceń Komisji Europejskiej do 2012 roku powinien być dostępny dla wszystkich mieszkańców UE.

Jeśli w Polsce stanowi on(wg badań Agendy Cyfrowej dla UE) tylko 13,5 proc., to w Holandii i Danii aż 40 proc., w Niemczech i Francji 30 proc., a u naszych sąsiadów Czechów 19,1 proc. Gorzej niż u nas jest tylko w Rumunii i Bułgarii.

Okazuje się, że tylko w połowie polskich gmin dostęp do sieci ma co najmniej jedna trzecia gospodarstw domowych. Natomiast aż w 27 gminach podłączonych jest mniej niż co dziesiąte gospodarstwo. – To białe plamy, gdzie internet wciąż jest luksusem – dodaje Głomb.

Łagodniej sytuację ocenia Marek Hołyński, prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego. – Ważne jest unowocześnianie sieci, jednak na tym etapie naszego rozwoju telekomunikacyjnego ważniejsze jest zapewnienie jakiegokolwiek dostępu do niej – mówi.

2MB/s będzie za mało

Największe skupisko gmin o bardzo niskim nasyceniu internetem jest na granicy województw mazowieckiego i lubelskiego. Rejony o wysokim i bardzo wysokim nasyceniu to duże aglomeracje, jak Warszawa, Trójmiasto czy Kraków. W tych rejonach na 100 gospodarstw domowych przypada od 50 do 70 linii internetowych. I to tam trzeba się starać o unowocześnianie sieci. W reszcie kraju, uważa Hołyński, ważniejsze jest zapewnienie dostępu do internetu mobilnego, który wystarcza do tak podstawowych czynności, jak odebranie poczty czy skorzystanie z bankowości.

Jednak nawet samorządy, które wypadły nieźle w zestawieniu UKE, nie są do końca usatysfakcjonowane wynikiem. – Dopiero niedawno zaczęto u nas zakładać powszechnie linie internetowe i dlatego zapewne są one o wyższej przepustowości – przyznaje sekretarz Urzędu Gminy w Kołbaskowie William Łaszcz. Suwałki są bardziej dumne ze swojego wyniku, ale także tam urzędnicy potwierdzą, że szybko niestety może się on okazać niewystarczający. – Jeszcze niedawno za szerokopasmowy internet uważano ten o przepustowości powyżej 1 MB/s, teraz są to 2 MB. Technologia nie stoi w miejscu i to, co dziś jest nowoczesne, za chwilę może już być za słabe, by swobodnie korzystać z sieci – mówi urzędnik z Suwałk.

Megaustawa telekomunikacyjna na pomoc sieci

Od 17 lipca 2010 r. obowiązuje ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych. Działalnością telekomunikacyjną i budowaniem sieci internetowych mogą się zajmować jednostki samorządu terytorialnego.

Mogą nie tylko budować czy eksploatować sieci telekomunikacyjne, lecz także świadczyć usługi z wykorzystaniem posiadanej infrastruktury telekomunikacyjnej na rzecz prywatnych przedsiębiorców czy mieszkańców. Mogą dostarczać mieszkańcom internet po zaniżonych cenach lub nawet za darmo.

Finansowanie gminnego internetu:

● z subwencji z budżetu państwa

● z dotacji celowej na realizację zadań zleconych

● z funduszy unijnych, np. dostępnych w ramach RPO Infrastruktura Telekomunikacyjna (ok. 1 mld euro), PO RPW – SSPW (ok. 366 mln euro) i POIG, działanie 8.3 (ok. 364 mln euro)

● z przychodów z tytułu prowadzenia działalności telekomunikacyjnej

● z podatków od osób fizycznych

● ze środków własnych jednostek samorządu terytorialnego