Właśnie rozpoczął się najgorętszy okres na rynku wynajmu, lada moment powinna się też zacząć tradycyjna powakacyjna górka na rynku sprzedaży. Dla biur nieruchomości to czas żniw. Z tej koniunktury starają się także skorzystać nieuczciwi pośrednicy.

Żerują na nieznajomości rynku i prawa czy też na zwykłej ludzkiej naiwności. Przed oszustami łatwo jednak się obronić. By nie zostać jedną z setek osób, które dały się nabrać nierzetelnym agentom, wystarczy kierować się zdrowym rozsądkiem i pamiętać o kilku prostych zasadach.

Ważna licencja

Po pierwsze, korzystajmy jedynie z usług licencjonowanego pośrednika. Oczywiście samo w sobie nie jest to gwarancją uczciwości agenta. Daje jednak większą pewność, że osoba, która nas obsługuje, ma należyte przygotowanie i doświadczenie w obrocie nieruchomościami. Co więcej, licencjonowany pośrednik odpowiada za postępowanie osób pracujących pod jego nadzorem i w jego imieniu. Jeśli więc podpisujemy umowę ze współpracownikiem lub osobą na przyuczeniu, koniecznie powinniśmy domagać się umieszczenia w umowie pośrednictwa numeru licencji licencjonowanego pośrednika. Skąd będziemy mieli pewność, że i tutaj nie natkniemy się na oszustwo? Z pomocą przychodzą nam strony internetowe Ministerstwa Infrastruktury. Za ich pomocą możemy sprawdzić, czy dana osoba widnieje w Centralnym Rejestrze Pośredników w Obrocie Nieruchomościami. Wystarczy podać numer licencji lub nazwisko.

Do najczęstszych tłumaczeń pseudoagentów należą argumenty, że licencję otrzymają lada moment, bo dopiero zaczynają działalność, lub że licencjonowane jest biuro. Powinno to od razu wzbudzić nasz niepokój, bowiem licencja przyznawana jest nie na firmę, a na konkretną osobę. Agent nieruchomości, którego działalność jest usankcjonowana, ma jeszcze jedną zaletę – jest ubezpieczony. Co więcej, jest to obowiązkowe ubezpieczenie.