Nowy system pobierania opłat musi zacząć działać już 1 lipca 2011 roku, bo wtedy przestają obowiązywać archaiczne winiety. Tymczasem wciąż nie wiadomo, kto go zbuduje, bo GDDKiA, która zarządza drogami w naszym kraju, wciąż nie wybrała wykonawcy. Powinna zrobić to już dawno, bo drogowcy przygotowywali się do tej operacji od dwóch lat, a przetarg prowadzą od zeszłego roku.

– Opóźnienie faktycznie mamy. Jednak nazwę firmy, która zbuduje ten system, powinniśmy poznać w ciągu trzech tygodni – zapewnia Marcin Hadaj, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Według niego właśnie tyle czasu potrzebuje GDDKiA na sprawdzanie ofert pod kątem formalnym. – Przeliczamy również kosztorysy. Sprawdzamy, w jakim stopniu odpowiadają one naszym wyliczeniom – dodaje Marcin Hadaj.

GDDKiA zarezerwowała na realizację systemu 3,88 mld zł. Według ekspertów wycena jest za niska. – Utrzymanie systemu ręcznego poboru opłat dla samochodów osobowych podroży oferty konsorcjów o 400 mln euro – mówi Robert Piotr Lipka z Instytutu Paderewskiego.

Chodzi o to, że ciężarówki nie będą musiały zatrzymywać się na bramkach przed autostradami, natomiast auta osobowe tak. Ich kierowcy będą płacili za przejazd tak jak do tej pory.

Część winy w zwiększeniu kosztów budowy ponosi też Ministerstwo Infrastruktury, które kazało dostawcom uwzględnić w cenie aż 2 tys. km autostrad oraz 5 tys. dróg ekspresowych. O takiej sieci jeszcze przez jakiś czas możemy tylko pomarzyć, bo na starcie system obejmie zaledwie 650 km autostrad i około 600 km dróg ekspresowych.

– Niezależnie od tego, czy system ruszy zgodnie z planem w lipcu 2011 r., czy pod koniec przyszłego roku, na pewno trzeba rozstrzygnąć obecny przetarg – uważa Adrian Furgalski, dyrektor Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

I to nawet zakładając, że odrzucone wcześniej konsorcja będą grać na jego unieważnienie, a przegrany oferent będzie podważał wybór.

Ministerstwo Infrastruktury, które nadzoruje działalność GDDKiA, zapewnia, że wszystko jest pod kontrolą.

– System będzie gotowy na czas – mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury.

Resort przypomina, że już działający na terenie Czech system udało się wdrożyć w ciągu 178 dni. Podobne do czeskiego systemy działają obecnie w większości krajów europejskich, m.in. w Austrii, we Włoszech i w Hiszpanii.