Nowe emisje na tym niszowym rynku wzrosły dzięki 20 transakcjom zawartym w ciągu 12 miesięcy zakończonych w czerwcu do 4,6 mld dol. z 1,7 mld dol. w 11 transakcjach przed rokiem – wynika z danych Aon Benfield Securities.

– Drugie półrocze będzie równie udane. Inwestorzy są bardziej aktywni niż kiedykolwiek, ale w przeciwieństwie do lat 2006 – 2007 nie mamy do czynienia z kapitałem spekulacyjnym – powiedział Paul Schultz, prezes pionu bankowości inwestycyjnej w tym towarzystwie reasekuracyjnym. Nowi, instytucjonalni nabywcy przyjmują właściwą, długoterminową postawę, jeżeli chodzi o ryzyko i zwroty w tej klasie aktywów – dodał.

Papiery znane jako cats działają jak zwykłe obligacje do czasu objawienia się konkretnej klęski żywiołowej. W tym momencie kapitał inwestorów jest odpisywany, by pokryć roszczenia emitenta związane z katastrofą. Rynek obligacji katastroficznych powstał pod koniec lat 90. Od tego czasu wyemitowano papiery na sumę przekraczającą 30 mld dol.

Najczęstszymi katastrofami, które obejmują obligacje cats, są amerykańskie huragany. Inne zagrożenia to ryzyko trzęsień ziemi w USA, szczególnie w Kalifornii, japońskie tajfuny i trzęsienia ziemi i europejskie huragany.

Najsłynniejszym przykładem obligacji katastroficznych jest tak zwana emisja Kamp Re z 2005 roku, która przyczyniła się do strat Zurich Financial w związku z amerykańskim huraganem Katrina.

Rynek obligacji katastroficznych ucierpiał podczas kryzysu finansowego, ponieważ wycofały się z niego fundusze hedgingowe i inni inwestorzy spekulacyjni. Ci, którzy pozostali, kwestionowali również transparentność zabezpieczeń dla przychodów płynących z obligacji. Dotyczyło to między innymi skomplikowanych gwarancji ze strony banków. Schulz powiedział, że branża ciężko pracowała nad uproszczeniem zabezpieczeń, a przychody inwestuje w fundusze rynku pieniężnego.

tłum. tk

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved