Arsenal Supporters Trust, uznawany za oficjalny głos fanów, uruchomił Arsenal Fanshare, system, który daje kibicom szansę na wpłacanie pieniędzy w celu nabywania akcji. Przez większość dnia strona była niedostępna z powodu przeciążenia.

Fani są zapraszani do wpłacania przynajmniej 100 funtów, by nabyć część akcji. AST, którego członkowie mają 3 procent kapitału, ale nie posiadają bezpośrednio akcji, wynajął dom maklerski Equinti, by działał w jego imieniu. Celem jest zbudowanie udziału, który da fanom wpływ na decyzje podejmowane na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy.

Tim Payton z AST powiedział, że stowarzyszenie nie boi się zadania, jakim jest zbudowanie znaczącego udziału. Akcje Arsenalu są wyceniane na około 10 000 funtów, a te nieliczne, które znalazły się na rynku, zostały przejęte przez dwóch wielkich, konkurujących ze sobą udziałowców – Stana Kroenke, amerykańskiego właściciela firmy sportowej, i Alishera Usmanowa, rosyjskiego magnata stalowego. Przypada na nich 57 procent akcji, podczas gdy członek rady nadzorczej Danny Fiszman ma 15 procent. Była członkini rady lady Nina Bracewell-Smith, która ma napięte stosunki z władzami klubu, sprzedaje swój 16-procentowy udział.

– Kiedy osiągniemy wystarczający udział, zyskamy stosowną skalę. Jeżeli sprawimy się dobrze, to będziemy mogli nawiązać konstruktywny dialog z innymi akcjonariuszami – powiedział Payton.

Choć klub nie może bezpośrednio promować swoich akcji, popiera program. Hugh Robertson, minister ds. sportu, nazwał go „oświeconym i przewidującym” i wezwał inne kluby do realizacji modelu akcjonariatu kibicowskiego. Eksperci ostrzegają jednak, że fani nie powinni go postrzegać jako okazji do zarobienia pieniędzy. Justin Urquhart, dyrektor Seven Investment Management, powiedział: – Bez względu na to, jak dobry jest klub, nie należy go traktować w kategorii inwestycji.

tłum. tk

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved