Próżno tu szukać postaci na miarę Tigera Woodsa – oczywiście biorąc pod uwagę wartość jego wizerunku, a nie skłonność do zdrad. Ale nawet z kilkunastoma kochankami na sumieniu jest wart dla reklamodawców 70 mln dol.

Polscy sportowcy nie zbijają kokosów na promowaniu marek. A już banki wcale nie splamiły się skojarzeniami ze sportem. Wolą aktorów. Można wymienić jedynie siatkarki w reklamie Banku Polskiej Spółdzielczości i współpracę florecistek z PKO BP. Tym razem mówimy o ruszającej w połowie sierpnia kampanii telewizyjnej z Kowalczyk w roli głównej. Na początek, bo umowę podpisano na 2 lata.

– O przełomie w branży można będzie mówić, jeśli pięciu czy siedmiu sportowców będzie tak funkcjonować – uważa ekspert od marketingu sportowego Tomasz Redwan.

– To jest krok, no, może kroczek naprzód. Oznaka rozwoju tego rynku – twierdzi Jerzy Ciszewski, szef agencji Ciszewski Marketing Sportowy.

Specjaliści zgadzają się: naszym sportowcom brakuje świadomości, że powinni dbać o image.

– Cały polski sport ma wizerunek nieokrzesany. Zresztą brakuje u nas przykładów, że menedżer o uznanym autorytecie podnosi wartość reklamową zawodnika. Jako rynek jesteśmy na to za młodzi o 10 – 15 lat – uważa Ciszewski.

Kowalczyk, góralka o twardym charakterze i szorstkich wypowiedziach, doskonale wpisuje się w tę tendencję. Przedstawiciele Polbanku podkreślają jednak, że wybrali ją ze względu na autentyczność, i trzeba ich chwalić za odwagę, bo sportowiec jest nieprzewidywalny. Nie daje gwarancji zwycięstwa, a wściekły może palnąć coś kontrowersyjnego.

Nie wiadomo, ile Polbank zapłaci mistrzyni olimpijskiej z Vancouver. „Forbes” oszacował jej wartość na 587,5 tys. zł. Zajmuje drugie miejsce w świecie sportu za Robertem Kubicą wartym 781 tys. Cenni są także Adam Małysz (453 tys.), Marcin Gortat (392 tys.), Ebi Smolarek (375 tys.), Artur Boruc (335 tys.), Agnieszka Radwańska (304 tys.) czy Tomasz Adamek (294 tys.)

– Ale jak wycenić determinację, z jaką Justyna prze do zwycięstwa? W naszych wspomnieniach to bezcenne. A dla marketerów bezcenny jest sportowy ładunek pozytywnych emocji – uważa Ciszewski.