Aż 80 procent firm w latach 2009-2010 zostało zainfekowanych komputerowymi wirusami i robakami mimo specjalnych programów ochronnych – podała DAGMA zajmująca się bezpieczeństwem sieciowym. Firma przepytała 167 administratorów firmowych sieci informatycznych podczas trzech konferencji IT Security Show w 2010 r.

Jedna trzecia przedsiębiorstw miała do czynienia w okresie maj 2009 – maj 2010 przynajmniej z próbą kradzieży danych, ich zniszczenia lub sprowokowania zewnętrznego ataku przez działania pracownika. To ustalenia innej firmy Mediarecovery, specjalizującej się w informatyce śledczej.

Jedne i drugie badania potwierdzają: najsłabsze ogniwo to pracownik.

Dyrektor handlowy dużej spółki giełdowej narzekał na firmowego laptopa. Gdy oddał go do przeglądu informatykom, ci odkryli w komputerze 20 nielegalnie ściągniętych z sieci filmów, w tym kilka pornograficznych, kilkaset plików muzycznych i confickera, czyli jednego z najgroźniejszych robaków komputerowych, który gromadzi dane osobowe właściciela sprzętu i instaluje inne złośliwe oprogramowanie na komputerze ofiary.

– Ewidentnie zaatakował sprzęt podczas nielegalnego ściągania plików z sieci. Jako że zainstalował się na firmowym laptopie, mógł przejąć sporo wrażliwych, ważnych dla firmy danych – opowiada informatyk z laboratorium informatyki śledczej, które sprawdzało, jakie informacje mogły wyciec z powodu niefrasobliwości pracownika spółki.