Uncja kosztuje dziś około 1174 dolarów. To o prawie 7 proc. mniej niż w połowie czerwca, gdy złoto kosztowało najwięcej w historii: 1256 dolarów. Wtedy jednak świat drżał ze strachu o przyszłość strefy euro, która trzeszczała w szwach ze względu na grecki kryzys. Euro było wtedy rekordowo słabe względem dolara. A mimo to widoczna od miesięcy zależność, że im silniejszy dolar, tym złoto tańsze, wówczas nie działała.

Wakacyjna przecena

Sytuacja jednak się ustabilizowała i inwestorzy zaczęli sprzedawać kruszec. Od końca czerwca uncja tanieje. Korekta zbiegła się w czasie z sezonową obniżką cen złota.

– Co roku złoto tanieje w czasie wakacji. Aktywność inwestorów w lecie jest zwykle znacznie mniejsza, część z nich spienięża kupiony wcześniej kruszec – mówi Marta Prusik z Mennicy Polskiej. Firma jest największym sprzedawcą złota inwestycyjnego na polskim rynku.

Złoto potaniało tak bardzo, że zachodni analitycy już wieszczą powrót popytu na rynek. Wskazuje na to duży obrót złotem na rynku OTC (czyli w obrocie nieregulowanym, gdzie firmy handlują między sobą). Tam już widać, że odbudowuje się popyt na złoto inwestycyjne.

Ta tendencja może się uwidocznić w kolejnych tygodniach na rynku otwartym. Już w tej chwili duża część analityków obstawia wzrost cen. Ponad 40 proc. eksportów ankietowanych w ubiegłym tygodniu przez agencję Bloomberg ocenia, że złoto będzie drożeć już w najbliższych dniach, spadku cen spodziewa się 36 proc.

Jeśli nawet te prognozy się nie sprawdzą, to bardzo prawdopodobne jest, że złoto będzie drożeć po wakacjach.

– To jest związane z kilkoma rzeczami. Po pierwsze banki centralne, jeśli już kupują złoto, to robią to jesienią. A po drugie w październiku rozpoczyna się sezon ślubów w Indiach i wtedy znacznie rośnie popyt na złoto jubilerskie. Jest wtedy tak duży, że wpływa także na cenę złota inwestycyjnego – mówi Marta Prusik.

Popyt jubilerski odbudowuje się już od początku tego roku, na co wskazują dane zbierane przez organizację World Gold Council. W pierwszych trzech miesiącach sprzedano 470,7 ton jubilerskiego złota. Rok wcześniej było to niespełna 30 ton. O takiej dynamice decyduje właśnie duży popyt w Indiach. Ten kraj to jedna czwarta segmentu jubilerskiego rynku złota. Popyt na kruszec wzrósł tam w I kwartale aż o 698 proc. i wyniósł 193,5 tony.