zaloguj się do e-DGP

Z ostatniej chwiliNowak odwołał Edmunda Klicha ze stanowiska szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych

statystyki

Muzea biją frekwencyjne rekordy, ale nie potrafią na tym zarabiać

skomentuj

Polskie muzea, niegdyś wyniosłe świątynie nudy i kurzu, przyciągają zwiedzających. W ubiegłym roku sprzedały ponad 36 mln biletów, 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Nie potrafią jednak zarabiać.

Publikacja: 29 lipca 2010, 03:00 Aktualizacja: 29 lipca 2010, 11:40

513 tysięcy osób odwiedziło w 2009 roku Muzeum Powstania Warszawskiego (MPW). W 2007 roku było ponad 300 tysięcy. Rekordy popularności pobiło Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau – odwiedziło je ponad 1,3 mln osób, najwięcej w 62-letniej historii.

Kilkugodzinne kolejki stały przed dziesiątkami muzeów w całym kraju w czasie majowej Nocy Muzeów. Do akcji włączyło się już kilkadziesiąt miast. W tym roku w Nocy wziął udział milion Polaków.

To już trwała tendencja: z roku na rok muzea stają się coraz popularniejsze. Jak wynika z najnowszego raportu GUS „Działalność instytucji kultury w Polsce w 2009 r.”, za liczbą widzów idzie też liczba samych muzeów. Tylko w ubiegłym roku przybyło ich 31, a do tego jeszcze powstało 10 nowych ogrodów botanicznych i zoologicznych.

Tyle że to wciąż niedochodowy interes. Średnia dotacja dla polskiego muzeum to 71 proc. jego budżetu. Nawet w MPW trzy czwarte budżetu na 17 mln zł to pomoc państwa i samorządu.

Grunt to dobra promocja

Muzea przestały się kojarzyć z nudą i ze szkolnym obowiązkiem. – Dziś wystarczy pokazać, jak bardzo są ciekawe, by przyciągnęły tłumy – przekonuje Beata Pawliś, koordynatorka krakowskiego projektu „Produkt muzealny w wybranych miastach świata – promocja szlaków muzeów w Europie”. W ramach tego projektu krakowskie muzea wspólnie z miastem przekonują zagranicznych turystów i biznesmenów, że warto je odwiedzić. Ich reklamy mają się pojawić aż w 10 europejskich państwach.

A jest o co walczyć. Wyspa Muzeów w Berlinie przyciąga co roku około 3 mln osób, a Metropolitan Museum of Arts w Nowym Jorku i Tate Modern Gallery w Londynie wśród muzeów stały się po prostu modne. Ich pozycja jest jednak budowana nie tylko na samej ofercie kulturalnej. – W Polsce pokutuje ciągle przekonanie, że muzeum jest dla eksponatów. A zadaniem takiej placówki jest także przyciąganie widzów i ułatwianie im zrozumienia ekspozycji – mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Twierdzi, że powinniśmy czerpać z zagranicznych przykładów. Kluczem do sukcesu są odpowiednia oprawa, przyjazna atmosfera i dobra promocja. Jak w przypadku wystawy preparowanych ludzkich zwłok „Bodies. The Exhibition” w Warszawie. Dzięki medialnej burzy już pierwszego dnia organizatorom udało się przyciągnać 2 tys. osób.

Sklepy też są wabikiem

Ale rozgłos i widzów zapewnić można też w inny sposób. – U nas wciąż w wielu muzeach zwiedzający czuje się jak intruz. Nie ma promocji familijnego zwiedzania. Brakuje sklepików czy restauracji. To błąd – mówi Ołdakowski.

A to właśnie muzealne sklepy, jak choćby słynny store przy Museum of Modern Art w Nowym Jorku, restauracje i kawiarnie są silnym magnesem na widzów. I co ważne, odpowiadają za dużą część ich zarobku. Już dziś kilkanaście procent budżetu Muzeum Powstania Warszawskiego pochodzi z działalności muzealnego sklepu. A może być jeszcze więcej. Muzeum właśnie wydało płytę z piosenkami o Warszawie.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Panoramie Firm
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste