Zakończył się budzący wiele kontrowersji konkurs na wsparcie mazowieckich przedsiębiorców z unijnych dotacji. Po pieniądze z UE zgłosiło się 700 firm. Wartość złożonych projektów to ok. 515 mln zł, co wielokrotnie przekracza dostępne do podziału pieniądze. Tych jest ok. 65 mln zł.

Konkurs cieszył się mniejszym zainteresowaniem niż poprzedni. W 2008 roku wpłynęło ponad 1 tys. wniosków. Wtedy do podziału było 300 mln zł.

Z danych Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Projektów Unijnych, która odpowiada w województwie za podział unijnych dotacji, wynika, że ok. 80 proc. przedsiębiorców, którzy wystartowali w konkursie, złożyło swoje wnioski ostatniego dnia. Przez to w środę przed punktem przyjmowania dokumentacji utworzyła się kolejka.

Firmy, które zdobędą dotacje, będą mogły je wydać m.in. na zakup nieruchomości, maszyn i urządzeń. Dofinansowanie będą mogły uzyskać także na przedsięwzięcia związane z zakupem patentów, licencji oraz know-how, służących pozyskaniu nowych technologii. Zgodnie z regułami przyjętymi przed konkursem nie będzie można sfinansować prac budowlanych.

Konkurs miał początkowo odbyć się na początku tego roku. Jednak władze Mazowsza przesunęły go na początek lipca. Po drodze starały się wprowadzić kilka kontrowersyjnych rozwiązań, np. zasadę „kto pierwszy, ten lepszy”, a także uniemożliwić występowanie o dotacje firmom działającym dłużej niż rok. Po krytyce wycofały się z tych pomysłów.