Gdyński deweloper Invest Komfort w przypadku odstąpienia od umowy domaga się od klientów kary w wysokości 8 proc. wartości nieruchomości. – Transakcja sprzedaży mieszkania jest procesem, który wiąże się dla dewelopera z kosztami, m.in. marketingu, pozyskania finansowania zastępczego – mówi Marek Pirsztuk, dyrektor zarządzający w Invest Komfort.

Przeważnie jest taniej. Ronson obciąża klienta rezygnującego z mieszkania 5 proc. wartości budowanej nieruchomości. Przedstawiciele firmy zwracają jednak uwagę, że bardzo rzadko klienci ponoszą tak duże koszty. Wcześniej bowiem podpisywana jest umowa rezerwacji. W czasie jej trwania klient powinien załatwić kredyt w banku. Jeśli się to nie uda, to żadnych kosztów nie ponosi. Dopiero później podpisywana jest właściwa umowa sprzedaży, od której zerwania mogą być już naliczane kary. W Gancie 2 tys. zł kary zapłacimy za zerwanie umowy rezerwacyjnej i 4 proc. wartości nieruchomości za zerwanie właściwej umowy kupna. Z kolei w Polnordzie wysokość kary zależy od zaawansowania robot i dokonanych już wpłat. Standardowo opłata za zerwanie umowy to 5 proc. wpłaconej sumy. W AW Invest ta opłata to 3 proc. pobranej zaliczki na mieszkanie.

W niektórych firmach kara określona jest kwotowo. Budimex Nieruchomości pobiera 3 tys. zł za odstąpienie od umowy w pierwszym miesiącu od jej podpisania. Wiele firm rezygnuje z jakichkolwiek opłat, jeśli przyczyną rezygnacji jest odmowa udzielenia kredytu przez bank.

– Jeśli klient rezygnuje z kupna mieszkania, ponieważ nie otrzymał kredytu, zwracamy mu całą zaliczkę – zapewnia Radosław Bieliński z Dom Development.

– Takie podejście mają też Archicom, Ataner, Bouygues Immobilier i Ekolan. Kupujący mieszkanie musi jednak posiadać zaświadczenie z banku, że nie otrzymał finansowania – mówi Bartosz Turek z Home Broker.

W przypadku Bouygues Immobilier trzeba przedstawić zaświadczenia z co najmniej dwóch instytucji, które odmówiły finansowania. Najbardziej liberalny jest Warsaw Trust Development, który standardowo nie pobiera żadnych opłat za odstąpienie od umowy kupna mieszkania.

Zdaniem ekspertów jest to możliwe, gdyż jest coraz mniej rezygnacji. – Lepiej nie obciążać klienta specjalnymi karami, bo opinia na rynku jest ważniejsza niż taka opłata – mówi Tomasz Grodzki, wiceprezes Interbud-Lublin.

Rzeczywiście, rezygnacje stanowią obecnie coraz mniejszy problem dla deweloperów.

– O ile w I kwartale tego roku mieliśmy 18 rezygnacji, to w drugim już tylko 12 – mówi Andrzej Szornak, członek zarządu Gant Development.

– W 2009 roku zdarzało się, że klienci nie otrzymywali w banku kredytu i musieli rezygnować z zakupu, ale w tym roku nie mieliśmy jeszcze takiego przypadku – zapewnia Tomasz Grodzki.