Wicepremier powołał się na opinię głównego ekonomisty Międzynarodowej Agencji Energii Fatiha Birola, który powiedział, że "w najbliższym czasie może się okazać, że gaz będzie głównym paliwem nie tylko do ogrzewania, nie tylko do chemii, ale także do wytwarzania energii elektrycznej".

Pawlak był pytany przez dziennikarzy o to, czy wobec możliwości występowania gazu łupkowego w naszym kraju, po podpisaniu umowy na dostawy gazu z Rosji Polsce nie groziłby nadmiar dostaw tego surowca. Wicepremier odpowiedział: "jeżeli będziemy mieli więcej gazu, to nie będziemy mieli na pewno problemów".

"Jeżeli wydobycie gazu łupkowego będzie możliwe, to będzie to dopiero za 7 - 10 lat. Wtedy, jeśli będzie dużo gazu, to nie będziemy mieć żadnych problemów, nawet jeżeli będziemy mieli porozumienie z Rosją. Bo wtedy ten gaz będzie można na bardzo różne cele wykorzystać" - dodał. Zaznaczył też, że na ten temat rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem.

Przypomniał, że cały czas trwają konsultacje z Komisją Europejską na temat umowy. "Pokazaliśmy wyraźnie, że to porozumienie poprawia warunki relacji polsko-rosyjskich (...) w kontekście prawa europejskiego" - zaznaczył i dodał, że trzeba "zachować też cierpliwość" w tej sprawie.

Chodzi o aneks do porozumienia rządów Polski i Rosji, dotyczący zwiększenia dostaw gazu do Polski do 10,3 mld m sześc. rocznie i wydłużenia ich do 2037 roku. Aneks do porozumienia z 1993 roku, choć wynegocjowany, nie został jeszcze podpisany. Resort gospodarki wstrzymał ustalanie terminu podpisania porozumienia do czasu wyjaśnienia pytań Komisji Europejskiej ws. planowanej umowy. Żeby dostawy zostały zwiększone, aneks do kontraktu jamalskiego muszą też podpisać Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz Gazprom.

Premier Donald Tusk powiedział kilka dni temu, że z uwagi na możliwość występowania w Polsce gazu łupkowego możliwa jest zmiana parafowanego porozumienia z Rosją.

Pawlak pytany we wtorek przez PAP o datę podpisania umowy gazowej, w świetle informacji o możliwości wydobycia gazu łupkowego, odparł, że "powrócimy do tematu za kilka dni, bo prowadzone są rozmowy, które nie mogą być przedmiotem publicznej dyskusji". "Dlatego mówię o paru dniach, które są potrzebne do tego, żeby decyzje były oparte o fakty, a nie przypuszczenia" - dodał. Zaznaczył, że w ciągu kilku dni zespół ds. bezpieczeństwa energetycznego przy Radzie Ministrów zajmie się tematem umowy gazowej.