PAWEŁ WITTICH,

specjalista ds. personelu CCTV w Akademii Monitoringu Wizyjnego

Władze tych miast, które zastanawiają się nad poprawą bezpieczeństwa mieszkańców, powinny pamiętać, że nie każdy system monitoringu wizyjnego jest zdolny do skutecznego wykrywania zagrożeń i do szybkiego reagowania na nie. Żeby osiągnąć ten efekt, potrzebny jest zespół ludzi, który będzie wiedział, jak skutecznie wykorzystać kamery. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w 2005 roku opublikowało raport na temat skuteczności systemów CCTV i okazało się, że ich miejskie systemy monitoringu działają znacznie poniżej oczekiwań. Podstawowymi problemami były w ich przypadku: brak lub słabe zarządzanie systemem i brak jasno określonych celów. Negatywny wpływ na efektywność systemu miały też niskie kompetencje personelu i nadmierna koncentracja na aspektach technicznych.

W praktyce zawodowej spotykam się z różnymi nieprawidłowościami, które wpływają na złe lub gorsze wykorzystanie systemów CCTV przez polskie gminy. Jedne wydziały urzędu miasta odpowiadają za personel, inne za serwis. Często zdarza się, że dyspozytorzy straży miejskiej ignorują zgłoszenia cywilnych operatorów, bo uważają, że cywile nie dostarczają użytecznych informacji. Gdzieniegdzie przyjęto nieodpowiednie rozwiązania techniczne i operator, który chce się połączyć z dyżurnym, musi uzyskać najpierw połączenie przez telefonistkę, co oznacza stratę cennego czasu. Kardynalnym błędem jest także to, że pracownicy centrum monitoringu i policji nie ustalają wspólnej strategii działania, więc kiedy operatorzy wykrywają zdarzenia, policjanci nie dysponują ludźmi lub radiowozami. Przykłady można mnożyć, ale niestety to koszty kamer i rejestratorów rozbudzają emocje wśród samorządowców. Tymczasem powinni oni wiedzieć, że dla skuteczności systemu CCTV równie ważne są wydatki na etaty, wdrożenie, regularne szkolenia personelu i budowanie sprawności organizacyjnej.

Dużym problemem jest także to, że władze miast decydują się na systemy bezobsługowe (reaktywne) lub takie, gdzie operatorami są dyżurni, którzy w praktyce nie prowadzą obserwacji. Największą wadą bezobsługowych systemów monitoringu wizyjnego jest to, że gdy dochodzi do zdarzeń – mieszkańcy, firmy, instytucje ponoszą straty finansowe, zdrowotne, moralne właśnie tam, gdzie są kamery. Po co wydawać pieniądze na system, który nie chroni przed zagrożeniami, a jedynie ma pomóc w późniejszym ujęciu sprawców, którzy często skutecznie maskują się przez rozpoznaniem?

Miejski system monitoringu wizyjnego będzie skuteczny po spełnieniu kilku warunków. Po pierwsze, potrzebna jest 24-godzinna obserwacja przez operatorów, którzy posiadają predyspozycje do prowadzenia długotrwałego nadzoru. Sprawcami zdarzeń są ludzie, dlatego najlepszą bronią przeciwko przestępcom jest operator wspomagany przez technologię. Musi to być osoba o dodatkowych umiejętnościach, która potrafi zauważyć podejrzane zachowanie zanim dojdzie do kradzieży. Przewidzi, kiedy zachowanie grupy może doprowadzić do wandalizmu. Systemy inteligentnej analizy obrazu w mieście są nieskuteczne – wykrywają tylko niektóre zdarzenia i nie przewidują zagrożeń. W miastach potrzebne są też patrole, które mogą szybko przemieścić się na miejsce wykrytego zdarzenia. Dobra współpraca operator – patrol pozwala na ujmowanie sprawców przed lub w trakcie zdarzenia. Równie ważna jest sprawna komunikacja między operatorami i patrolem, a także opracowanie procedur, które zapewniają szybkie działanie i pozwalają zredukować ilość błędów.

Oczywiście nie wolno także zapominać o aspektach technicznych. Kamery muszą być rozmieszczone właściwie, trzeba wyeliminować przeszkody w polu ich widzenia i zapewnić im dobre oświetlenie.