W zakładach offline, czyli bukmacherskich punktach naziemnych, kibice wydadzą około 8 mln złotych. W sumie w ciągu 30 dni do bukmacherskich kas najprawdopodobniej trafi więcej pieniędzy niż podczas kilku ostatnich miesięcy.

Pojawiają się nowi klienci

Mistrzostwa świata to żniwa dla bukmacherów. Obroty legalnych firm w czasie mundialu mogą przekroczyć 30 mln złotych. Średnio obroty STS, Fortuny, Betako i Toto-Mix będą o 20 – 40 proc. większe niż w tym samym okresie minionego roku. Zyski mogą przekroczyć 8 mln złotych.

– W porównaniu do czerwca zeszłego roku obroty podczas tych mistrzostw świata na pewno będą większe. Przy okazji takich imprez pojawiają się nowi klienci – mówi nam Adam Warlewski z firmy Fortuna Zakłady Bukmacherskie.

Na jeszcze większe profity liczą ci bukmacherzy internetowi, którzy według tzw. ustawy hazardowej działają u nas nielegalnie, czyli nie są w Polsce zarejestrowani ani nie płacą podatku od zakładów (polscy bukmacherzy naziemni od każdego zakładu płacą 12 proc. podatku). W sumie przychód tych firm z tytułu zakładów Polaków na mistrzostwa świata przekroczy 20 mln złotych.

– Polscy gracze nie przestraszyli się ustawy hazardowej. Nie straciliśmy wielu klientów. A teraz, podczas mundialu, liczymy na rekordowe zyski – powiedział nam przedstawiciel jednej z firm bukmacherskich zarejestrowanej w kraju uważanym za podatkowy raj.

Najlepszym okresem dla branży jest zazwyczaj jesień, gdy startują krajowe ligi, grają Liga Mistrzów i Liga Europy. Najgorszym jest lato, kiedy trwa przerwa w rozgrywkach. – Na szczęście raz na dwa lata na przełomie czerwca i lipca mamy mistrzostwa Europy lub świata. I wtedy możemy spokojnie przebrnąć przez okres letni. Są trzy mecze dziennie, spore zainteresowanie i szeroka oferta – mówi w rozmowie z „DGP” Mateusz Juroszek z firmy STS.