O sprawie pisaliśmy w czwartek. Unia uważa, że regulaminy przetargów na wykonawcę i nadzór nad budową gazoportu w Świnoujściu łamią postanowienia traktatu wspólnotowego i ograniczają konkurencję. Polskie LNG (PLNG), spółka odpowiedzialna za inwestycję, twierdzi jednak, że działa zgodnie z prawem, na podstawie specustawy, i nie zamierza zmieniać zasad konkursów.

Jak ustaliliśmy, KE oficjalnie wystąpiła do polskich władz o wyjaśnienia. Według Chantal Hughes, rzeczniczki KE, komisja jest w stałym kontakcie z naszym rządem. – Polskie władze mają w ciągu kilku dni dostarczyć nam dodatkowych wyjaśnień. Będziemy je wnikliwie analizować. Na razie nie podjęliśmy jeszcze żadnych decyzji w tej sprawie – tłumaczy „DGP” Chantal Hughes.

Według naszych informacji, jeśli wyjaśnienia rządu nie spełnią oczekiwań komisji, jedną z konsekwencji może być odebranie PLNG przyznanych już funduszy strukturalnych. Z tzw. funduszu odbudowy (Recovery Plan) oraz Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko spółka na budowę gazoportu miała dostać nawet 380 mln euro. Gra toczy się więc o wysoką stawkę, ponieważ kwota ta stanowi 60 proc. całkowitych kosztów inwestycji.

PLNG nie obawia się jednak, że wstrzymanie unijnych pieniędzy zagrozi budowie terminalu. W razie problemów prace sfinansuje konsorcjum banków komercyjnych (deklaruje pożyczkę na 750 mln euro) oraz Gaz-System, właściciel PLNG. Kredyty zaoferowały też Europejski Bank Inwestycyjny oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju.