Banki same zapłacą za straty spowodowane ryzykowną polityką inwestycyjną. Tak zakłada propozycja nowej dyrektywy, którą przedstawiła wczoraj Komisja Europejska.

– Zasada, zgodnie z którą ten, kto zanieczyszcza środowisko, płaci, nie może tylko odnosić się do koncernów naftowych czy elektrowni węglowych. Także w sektorze finansowym ci, którzy powodują ogromne straty, muszą ponosić tego konsekwencje – przekonywał wczoraj komisarz ds. jednolitego rynku Michel Barnier.

600 mld na ratunek

W ubiegłym roku europejskie rządy przeznaczyły blisko bilion euro z pieniędzy podatników na ratowanie banków przed bankructwem. Udzielono im gwarancji kredytowych, odkupiono tzw. złe długi i podtrzymano płynność finansową. Konsekwencje takiej operacji są jednak ogromne: zadłużone po uszy państwa UE z trudem same unikają bankructwa.

Przedstawiona wczoraj przez Komisję Europejską propozycja nowej dyrektywy ma zapobiec powtórzeniu się w przyszłości podobnego scenariusza. Zgodnie z jej założeniami już w przyszłym roku każdy z krajów Unii powoła odrębny bankowy fundusz prewencyjny. Będzie on zasilany ze specjalnego podatku pobieranego bądź od zysków, bądź od aktywów posiadanych przez instytucje finansowe w całej Unii. Pieniądze będą gromadzone przez ministerstwa skarbu państw UE. W żadnym wypadku nie będą one jednak mogły być wykorzystane do łatania bieżącej dziury w budżecie.

KE jeszcze nie rozstrzygnęła, jak duże miałyby być opłaty wnoszone przez banki. Zdaniem MFW, aby fundusz spełnił swoje zadanie, musi docelowo osiągnąć równowartość 2 – 4 proc. PKB Unii. To kolosalna kwota ok. 600 mld euro. Banki, rzecz jasna, wolałyby, aby składka była o wiele mniejsze. Deutsche Bank uważa np., że fundusz odpowiadający docelowo 150 mld euro dla całej UE byłby całkowicie wystarczający.

– Rozumiemy konieczność wprowadzenia zabezpieczeń przed bankructwem, ale nie mogą one osłabić samych banków – mówi „DGP” Florence Ranson, rzeczniczka European Banking Federation. Zdaniem analityków Morgan Stanley proponowany przez KE fundusz ograniczy zyski banków o 2 – 5 proc.

Pytanie brzmi: czy banki nie przerzucą tych kosztów na klientów. A więc czy znów, tym razem jako właściciel kont, a nie jako podatnicy, nie zapłacimy za błędy menedżerów banków. – Komisja Europejska zapewnia, że tak się nie stanie. Ale bardzo trudno będzie skontrolować, czy rzeczywiście banki przekazują pieniądze na nowy fundusz ze swoich zysków – komentuje w rozmowie z „DGP” Marco Incerti, ekspert brukselskiego Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS).