Home Broker postanowił sprawdzić, skąd pochodzą środki wydawane przez jego klientów na zakup mieszkań. Z danych firmy wynika, że poza kredytem i gotówką Polacy dość często na nową nieruchomość przeznaczają pieniądze uzyskane ze sprzedaży starego mieszkania. To źródło finansowania przynosi ok. 7 proc. środków na zakup mieszkania. Marginalny udział mają środki wypłacone z lokat czy rachunku oszczędnościowego (3,2 proc.) oraz pożyczki od rodziny i znajomych (1,5 proc.). Zupełnie śladowy udział stanowiły środki pozyskane ze sprzedaży jednostek TFI czy obligacji skarbowych (odpowiednio 0,4 i 0,2 proc.).

Większość spośród osób posiłkujących się kredytem (57 proc.) stanowią ci, którzy pożyczają 81 – 100 proc. wartości nieruchomości. Co ciekawe, im droższa nieruchomość, tym mniejszy jest udział kredytu. Jeśli kredyt stanowi 81 – 100 proc. wartości nieruchomości, to jej przeciętna cena wynosi 321 tys. zł. Kiedy udział kredytu w cenie mieszkania nie przekracza 20 proc., to kupowane jest mieszkanie o przeciętnej wartości 489 tys. zł. Autorzy raportu wyjaśniają, że na początku kupuje się tańsze mieszkania i robi się to na kredyt. Te droższe zaś kupuje się jako kolejne, co umożliwia sfinansowanie sporej części wydatków poprzez sprzedaż poprzedniej nieruchomości.

Z badania wynika także, że spośród klientów Homebrokera w całym kraju największą grupę stanowią ci, którzy na nowe mieszkanie chcą wydać między 200 a 300 tys. zł.

Średnie ceny były różne w zależności od poszczególnych miast. W Warszawie wynosiła ona 447 tys. zł, we Wrocławiu 382 tys. zł, a w Krakowie 355 tys. zł.

qk