Tania linia WizzAir, która świętowała w Warszawie szóste urodziny, odtrąbiła, że jest największym w naszym kraju przewoźnikiem.

– Z naszych danych wynika, że w I kw. 2010 r. nasz udział w polskim rynku pod względem przewiezionych pasażerów już wynosi 27 proc. Tymczasem udział LOT-u jest o dwa procent niższy – stwierdziła Natasa Kazmer, dyrektor ds. komunikacji WizzAir.

Swoje wyliczenia linia opiera na danych zebranych w międzynarodowych firmach analitycznych i stowarzyszeniach. LOT nie zgadza się z takimi wyliczeniami.

– Nasze estymacje wskazują, że to my wciąż jesteśmy liderem rynku – ripostuje Jacek Balcer, rzecznik prasowy PLL LOT.

Jednak już sam fakt, że w tej sprawie toczą się dyskusje, to sukces Węgrów, którzy jeszcze sześć lat temu byli w Polsce zupełnie nieznani.

Balcer proponuje, żeby spór rozstrzygnął Urząd Lotnictwa Cywilnego, którego dane według niego są najbardziej miarodajne. Najnowsze statystyki ULC mają zostać opublikowane w przyszłym tygodniu. Jednak już wczoraj Katarzyna Krasnodębska, rzecznik prasowy urzędu, podzieliła się z „DGP” wstępnymi wyliczeniami dotyczącymi wierzchołka rankingu.

– LOT przewiózł powyżej miliona pasażerów, a WizzAir ponad 800 tys. osób – mówi Katarzyna Krasnodębska, rzecznik prasowy ULC.

A zatem jubilat się pomylił? Niekoniecznie. Jak zaznacza Krasnodębska, podawane przez urząd statystyki bazują na danych z portów lotniczych, a te mają jedną zasadniczą wadę: podwójnie naliczają pasażerów obsługiwanych w ruchu krajowym.