zaloguj się do e-DGP

PilneSenat przyjął reformę emerytur - nie było żadnych poprawek

FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

Estonia weszła do euro, ale cena była bardzo wysoka

skomentuj

Estonia jako jedyny z krajów kandydackich spełnia kryteria z Maastricht. Deficyt wyniósł w 2009 r. 1,7 proc., a 7,2-proc. dług publiczny jest najniższy w Europie, podczas gdy Unia zezwala na 60, a Grecja ma ponad 120proc. długu.

Publikacja: 17 maja 2010, 09:58 Aktualizacja: 17 maja 2010, 16:33

ROZMOWA

RAFAŁ WOŚ:

Komisja Europejska zarekomendowała przyjęcie Estonii do strefy euro. Na co liczy Estonia, wchodząc do niej w środku największego kryzysu w historii wspólnej waluty?

OLEV RAJU*:

Jesteśmy małym, zaledwie 1,3-milionowym państwem i nie prowadzimy prawdziwej polityki monetarnej, jak np. Polska. Dlatego wejście do strefy euro nie wiąże się ze stratą jakichś realnych możliwości. Będzie za to kilka plusów. Estończykom łatwiej będzie podróżować i robić interesy, a dla inwestorów zniknie ryzyko kursu walutowego. Wśród elit politycznych panuje też przekonanie, że zwiększy to naszą wiarygodność w oczach rynków. Dlatego rządzący od lat robią wszystko, by pokazać, że jesteśmy najzdrowszą gospodarką w regionie.

I na razie im się to udaje. Estonia jako jedyny z krajów kandydackich spełnia kryteria z Maastricht. Deficyt wyniósł w 2009 r. 1,7 proc., a 7,2-proc. dług publiczny jest najniższy w Europie, podczas gdy Unia zezwala na 60, a Grecja ma ponad 120proc. długu.

Niestety, ten obraz jest tylko częściowo prawdziwy. Rzeczywiście kolejne rządy prowadzą konsekwentną i obliczoną na członkostwo w euro politykę małego budżetu i co za tym idzie małych wydatków w sektorze publicznym. Dzięki niej stosunkowo łatwo jest unikać rosnącego zadłużenia. To tajemnica naszego rekordowo niskiego zadłużenia. Niestety, cena tej polityki jest bardzo wysoka.

Dlaczego?

W czasie obecnego kryzysu PKB spadł o prawie 15 proc. Liberalny rząd Andrusa Ansipa zdecydował się jednak, że ważne jest utrzymanie niskiego zadłużenia i inflacji, bo one są kluczem do członkostwa w strefie euro. Dlatego obywatele nie mogli liczyć na żadne osłony w czasie kryzysu. Efektem był gwałtowny wzrost bezrobocia do 15 proc. oraz obcięcie i tak już stosunkowo niskich wydatków socjalnych i płac w budżetówce. Dlatego trudno dziś żyć w Estonii. Zwłaszcza tym wszystkim, którzy stracili pracę.

Ale u sąsiadów jest przecież podobnie.

W unijnych raportach rzeczywiście wypadamy lepiej, bo Brukseli zależy, by pokazać krajom południa Europy, że można zacisnąć pasa. Oczywiście, że, można, zwłaszcza w sytuacji gdy wiele osób wciąż jeszcze pamięta czasy sprzed 1989 r. i widzi, że jednak się poprawiło. Ale wcale nie jestem pewien, że jesteśmy dalej niż Łotwa czy Litwa. Łotewska gospodarka ma zacząć w tym roku rosnąć, a nasza prawdopodobniej dalej będzie na minusie.

*Olev Raju, czołowy estoński ekonomista z uniwersytetu w Tartu, skąd wywodzi się również duża część elit politycznych tego kraju. W latach 1995 – 2003 zasiadał w parlamencie, gdzie był przewodniczącym komisji ds. budżetowych

Komentarze: 4

  • 1: Malym byc lepiej z IP: 109.129.190.* (2010-05-17 13:03)

    Maly kraj moze zawsze liczyc na kieszonkowe od Cioci Germanii.

  • 2: ur1952 z IP: 83.11.106.* (2010-05-17 14:08)

    Komu się poprawiło po 89 ? Chyba cwaniakom z solidarności,bo mnie nie.

  • 3: str z IP: 77.222.255.* (2010-05-17 16:40)

    a to Solidarność działała też w Estonii Panie urodzony w '52 ...
    trzeba czytać ze zrozumieniem a dopiero potem biadolić ...
    pozatym, biadolić można z każdego powodu... nawet jak się czytać za bardzo nie umie...

  • 4: dudi z IP: 77.254.91.* (2010-05-17 19:27)

    str +1

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Autostrada A4

Drogowcy oddają A2 po kawałku

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.

zobacz więcej artykułów

Najnowsze wiadomości z Forsal.pl

Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste