Takie wnioski płyną m.in. z ostatnich badań Narodowego Banku Polskiego, które pokazały drastyczny spadek popytu, którego powodem miała być mniejsza chęć do zakupów dóbr trwałego użytku.

Podobne wyniki swoich badań zaprezentowała Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych. Z jednej strony sytuacja gospodarstw domowych jest lepsza. Zmniejszyły się obawy związane np. z bezrobociem. Z drugiej strony mniej respondentów chce np. kupić nowy sprzęt AGD, samochód czy mieszkanie. A jeżeli już, to chcą to zrobić za własne pieniądze.

– Do pożyczania podchodzimy z większą ostrożnością. To efekt doniesień mediów o przekredytowaniu setek tysięcy Polaków i konkretnych przykładach osób, które z tego powodu wpadły w tarapaty – uważa Halina Kochalska, analityk Gold Finance.

Dla przykładu, w ciągu trzech miesięcy liczba osób planujących zakup dóbr trwałych bez posiłkowania się kredytem wzrosła o 6 pkt proc.

Z rozmów z doradcami finansowymi wynika, że charakterystycznym zjawiskiem ostatnich tygodni jest to, że wstrzemięźliwie do brania kredytów podchodzą osoby o lepszym statusie finansowym, którym banki chętnie by pieniądze pożyczyły, bo nie wiąże się to z dużym ryzykiem. Z drugiej strony przybywa osób o niskich dochodach, które dopytują o pożyczkę, ale im banki dają kredyty niechętnie.

Ale choć w kilku bankach mówi się o niższej sprzedaży, to nie wszystkim idzie gorzej.

– Sprzedaż rośnie. Korzystamy z dużej bazy własnych klientów, dzięki temu możemy oferować lepsze warunki przy niższym ryzyku – mówi Piotr Skoczek, zastępca dyrektora w Getin Banku. Jego zdaniem liczba wniosków utrzymuje się na stałym poziomie, a liczba przyznanych kredytów jest nawet wyższa niż pod koniec 2009 roku.

Z rozmów z bankowcami wynika także, że tak jak na rynku hipotecznym w zeszłym roku, również na rynku „gotówek” zmieniają się główni gracze. Aktywność zmniejszyły banki, które sparzyły się na nierzetelnych dłużnikach, na ich miejsce próbują wejść nowe. Uaktywniły się: Allianz, Alior, BGŻ czy DnB Nord. Mniej sprzedają Deutsche Bank PBC, Eurobank i BPH.