Spółka Stalexport Autostrada Małopolska (SAM) nie zgadza się z wyrokiem i zapowiada apelację od wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów do sądu apelacyjnego. Firma przypomina jednocześnie, że dokuczliwe zwężenia na autostradzie to już przeszłość, a dzięki remontom ostatnich lat cały odcinek drogi ma nową nawierzchnię.

O poniedziałkowej decyzji sądu poinformował w komunikacie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który w kwietniu 2008 r. ukarał spółkę za to, że narzuciła konsumentom nieuczciwe ceny za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady A4. Spółka SAM odwołała się od tej decyzji.

Dwa lata temu UOKiK uznał, że spółka SAM nie miała prawa pobierać pełnej opłaty za przejazd autostradą, która nie spełniała w całości standardu dla tego typu drogi. Trwające od stycznia do września 2007 r. remonty jezdni spowodowały wydłużenie czasu przejazdu, a także znaczne utrudnienia w ruchu.

"Ten wyrok nas nie satysfakcjonuje, przede wszystkim dlatego, że sąd zaklasyfikował SAM jako prywatnego usługodawcę"

"W szczytowym momencie na blisko jednej trzeciej długości trasy pomiędzy punktami poboru opłat występował ruch dwukierunkowy na jednej jezdni, a czas przejazdu znacznie się wydłużył" - przypomniała rzeczniczka UOKiK, Małgorzata Cieloch.

Sąd podzielił w poniedziałek zdanie Urzędu, że opłata pobierana za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady powinna być proporcjonalnie obniżona i podtrzymał nałożoną na spółkę karę. Przedstawiciele SAM liczą, że sąd wyższej instancji zmieni to orzeczenie.

"Ten wyrok nas nie satysfakcjonuje, przede wszystkim dlatego, że sąd zaklasyfikował SAM jako prywatnego usługodawcę, nie uwzględniając faktu, że spółka działa w oparciu o umowę z Ministerstwem Infrastruktury i prowadzi działania - m.in. remonty i pobór opłat - do których jest zobowiązana umową koncesyjną" - powiedział w poniedziałek PAP reprezentujący spółkę SAM Rafał Czechowski.

Przedstawiciele spółki podkreślają, że sąd (po zmianie składu orzekającego w tej sprawie) wydał wyrok, nie przyjmując argumentów spółki oraz rezygnując z rozpoznania opinii niektórych świadków, np. przedstawicieli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, firmy pełniącej funkcję "niezależnego inżyniera" czy prawników.